Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
poniedziałek, 14 stycznia 2013

Keratynowe_prostowanie_włosów

Nigdy nie byłam ‘Włosomaniaczką’. Raczej żyłam w przekonaniu, że włosy odrosną. Nigdy nie było dla mnie problemem ścięcie włosów, powiedzmy o długości do pasa na długość ok 5 cm.  Nigdy nie bałam się eksperymentów -  farbowałam sama i u fryzjera, przeszłam przez balejaże, pasemka, prawie czarne brązy, przypadkowe blondy, róże, fiolety, niebieskości i przypadkowe zielenie. Na mojej głowie działo się dużo. I w zasadzie dzieje się do teraz.
Przez te lata doświadczeń z włosów prostych stałam się właścicielką włosów kręconych. Kręconych nieokreślonych, kręconych i przesuszonych.  Włosy kręcone ograniczały mnie – wizualnie – bo np w krótkich kręconych włosach wyglądam ……. raczej niekorzystnie. A do tego problem z ułożeniem jakiejkolwiek fryzury – i tak rozwalała się w sekund pięć.  Dlatego, padło w mojej głowie postanowienie poprawy kondycji włosów ( w nadziei, że się pod prostują ) oraz połączenie pożytecznego z przyjemnym – ograniczenie babrania się z fryzurą.  Było olejowanie, sesy,  maki, ziółka , płukanki, henna, żółtka, siemię.  Kondycha się poprawiła, nie powiem, ale mimo wszystko… to nie było to. Dlatego pod wpływem impulsu na allegro kupiłam odlewkę do keratynowego prostowania włosów Encanto, potem CocoChoco. Jasne, znajdą się głosy, że powinnam skorzystać z tego zabiegu u profesjonalisty.  I co z tego, to moje włosy, moje eksperymenty. A ja kocham eksperymentować. Znajdą się też osoby zainteresowane – dlatego piszę o tym właśnie temacie.
DSC_1295
Najpierw zacznę od wprowadzenia foto -  Wrzesień 2012  - kolor czerwony ,fioletowy, henna na odrostach  i dekoloryzator tu i ówdzie, włos kręcony , delikatnie rozprostowany. Efekt – artystyczny nieład :D
DSC_0349
Włos po pierwszym keratynowym prostowaniu Encanto, dalszej dekoloryzacji od spodu i ponownej koloryzacji tonerami LaRiche  fiolety, zmyte róże i niebieskości – efekt rozprostowanego artystycznego nieładu ;)
DSC_1268
Początek grudnia – cięcie , dzień po cięciu – nałożenie resztki keratynowej odżywki prostującej.
DSC_1191
około świąt  – włosy saute  - bez odżywek wysuszone  na free style – lekko niewyraźnie, bo bateria padała :/
DSC_1299
tuż przed świętami, zaraz po  CocoChoco
DSC_1319
Z poprzedniego tygodnia – z głupią miną i wielkim nosem  ;)
DSC_1526

Zauważyłam sporą różnicę pomiędzy popularnym Encanto  a CocoChoco. Po pierwsze mniej lub bardziej drażniący zapach, po drugie ilość kroków jakie trzeba przejść do wykonania pełnego procesu wprasowania keratyny.
Przede wszystkim, chciałam zwrócić uwagę wszystkim zainteresowanym – jeżeli jesteś totalną przeciwniczką lub jesteś uczulona na formaldehydu – odpuść sobie Encanto.  CocoChoco jest podobno bez formaldehydu ( nie miałam okazji sprawdzenia składu na własne oko).  Jeżeli jesteś zainteresowana jakimkolwiek zabiegiem keratynowym,  musisz zdecydować na czym bardziej ci zależy – na prostowaniu czy na regeneracji.  Mi zależało na prostowaniu, a przy okazji miałam nadzieję, że włosy się zregenerują. I tak też było.
Nie licz na to, że włosy będą super  i idealnie sypkie, lekkie, miękkie i nawilżone ( jak z reklamy Pantene ProV)  po pierwszym zabiegu  ( u mnie to potrwało powiedzmy przez jakieś 2,5 zabiegu i jeszcze jest wiele do zrobienia). Aczkolwiek, włosy są zdecydowanie zregenerowane. Po pierwszym zabiegu moje włosy stały się bardziej błyszczące,  miękkie w dotyku. Ogólnie, miziałam się nimi przy każdej okazji. Takie fajne były. Ale nie były idealne. Wiadomo.
Zaraz po umyciu - moje włosy nie są proste jak druty prosto spod prostownicy. Nadał falują ( ale wcześniej miałam spory skręt).   Jednak nie straszna mi wilgoć, a po przeprostowaniu prostownicą czy podsuszeniu suszarką – są takie jak powinny.  Czasami klapną, czasami delikatnie się spuszą – ale nie ma mowy o zakręceniu – co kiedyś było moim wielkim problemem.
Nos drażliwy? Odpuść sobie ENCANTO, poszukaj czegoś lżejszego.  Ja mam póki co porównanie pomiędzy ENCANTO a COCOCHOCO – pierwszy mocno drażniący oczy i nos, drugi mniej, aczkolwiek  łzawienie i swędzenie w gardle zaliczone. Dlatego mimo wszystko polecam poproszenie kogoś o pomoc w zabiegu. Po pierwsze możesz kryć nos i oczy w ręczniku, po drugie gimnastykowanie się z nakładaniem odżywki ( którą nakłada się dokładnie jak farbę ) a potem z suszeniem i modelowaniem włosów, może sprawiać niezłe problemy.
Punktem kolejnym – ważnym – jest cierpliwość. Przy ENCANTO zabieg wygląda mniej więcej tak: mycie, odżywka, przerwa,suszenie, prostowanie, przerwa, mycie,odżywka,przerwa, suszenie, prostowanie,  dwa-trzy dni (z)noszenia na głowie. Przy COCOCHOCO zbieg jest krótszy o jeden cykl: mycie, odżywka, przerwa, suszenie, prostowanie, 2-3 dni przerwy od mycia.
Im bardziej zniszczone włosy, tym lepszy efekt. I więcej do roboty ;)
Ja polecam, bo to taki lekki skrót jeżeli chodzi o doprowadzenie włosów do porządku.
Myślę, że jeszcze pary razy wsiąknę w temat prostowania keratynowego. Przede wszystkim dlatego, że dostępna jest u nas ‘brazylijska’ metoda przeznaczona raczej dla włosów grubszych i bardziej ‘topornych’ – a mnie zależy na czymś mniej drażniącym, ale ciągle skutecznym. Poza tym,  z tym prostowaniem jest trochę jak z żelowymi/akrylowymi paznokciami i przedłużonymi rzęsami –  raz na jakiś czas poświęcisz trochę więcej czasu, a potem masz spokój na długi czas. A coś takiego mi odpowiada  - mimo to, że jestem raczej realistką.
O pielęgnacji włosów po Keratynie – wkrótce.
Jakieś pytania?

22 komentarze:

  1. Zapraszam do mnie na rozdanie :)
    http://modnania.blogspot.com/2013/01/rozdanie-u-mnie.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie wyglądasz :-). Artystyczny nieład też Ci pasował!
    Kusi mnie to keratynowe prostowanie włosów, oj kusi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. A wersja oszczędnościowa - to własnie na próbę warto kupić dolewkę z allegro. Różnica po zabiegu jest spora.

      ps. artystyczny nieład był 'układany' dla sensownego wyglądu ;) ale dzięki :)

      Usuń
    2. To tym bardziej czuję się skuszona zabiegiem :-). Włosy mam tylko trochę dłuższe od Ciebie, więc odlewka wystarczy jak nic!
      Pozdrawiam :-).

      Usuń
  3. zdecydowanie krótsze włosy bardziej ci pasują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdania są podzielone, ja dobrze czuję się i w takich i w takich - na głowie lubię zmiany :)

      Dzięki :)

      Usuń
  4. zdecydowanie krótsze włosy bardziej ci pasują :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim hitem jest Encanto, moje włosy po nim jak z reklamy, natomiast o Coco Choco nie słyszałam, więc zgłębię temat :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ENCANTO strasznie podrażnia oczy i nos. CocoChoco mniej , ale jak skończę zestaw - za jakiś pół roku, bo zostało mi jeszcze na dwa pełne użycia, to sprawdzę jeszcze inny. Efekt jest, no nie ?

      Usuń
    2. btw teraz wiadomo dlaczego masz takie piękne włosy :)

      Usuń
    3. no coś Ty, moje włosy przeżywały więcej upadków niż wzlotów, Encanto było jednym z tych drugich - muszę powtórzyć, bo ostatnio robiłam półtora roku temu i się stęskniłam, jednak pamiętam dobrze, że włosy po nim są tak wygładzone, że aż nieco oklapnięte (przynajmniej przez pierwszy tydzień-dwa), a nie narzekam na ich nadmierną ilość, więc tym bardziej nie chcę klapciatego efektu... muszę coś na to wymyślić, bo samo wygładzenie jest boskie <3
      zapach i podrażnienie mi nie przeszkadza - sama robiłam to już kilkunastu osobom i daję radę, natomiast mnie robi mama i wtedy osobiście nie czuję aż tak bardzo tych nieprzyjemnych stron zabiegu :D

      Usuń
    4. zazdroszczę, że masz kogoś pod ręką :) U mnie w otoczeniu brak 'cierpliwych' dlatego sama majstruję przy włosach. Fakt, na początku klapnięte, ale po paru myciach wyglądają super :)
      teraz Encanto i inne keratynki trochę taniej na alleegro, niz rok temu, wiec warto, bo i tak taniej niż u fryzjera :)

      Usuń
  6. Love your pics!! I am sure you'll be loved by many on world's 1st eyewear styling community —— plus.firmoo.com, could we have the honor to see you there?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sure, i'm going to register there :)

      Usuń
  7. Ja chyba wolę Cię w falach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mi to ryba :)w końcu kobieta zmienną jest, no nie ?

      Usuń
  8. Wiele razy o tym myślałam, chyba na wiosnę kupię zestaw i poproszę znajomą fryzjerkę o pomoc :) Może się zgodzi, bo u fryzjera zabieg drogi, a sama nie dam rady sobie zrobić, no i nikt mi nie pomoże,a włosy mam długaśne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam zestaw keratynowy, psiapsiółę/cierpliwego faceta/ flaszkę wina :) Na długaśne włosy potrzebujesz zestaw na ok 50 ml - na raz.

      Usuń
  9. Zostałaś otagowana,

    http://namalowana-wyobraznia.blogspot.com/2013/01/otagowana.html
    Miłej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń