Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
środa, 23 stycznia 2013

Bell - Permament(ne) lip tint-owanie

Moja ‘pamiątka’ z Torunia. Jedna zzzzz.  Docelowo na oku był pomarańcz i zimny różo-fiolet,  skończyło się na 3 kandydatach.  I w sumie z tych zaplanowanych jeden bublowaty, drugi jest super.
Reklama? Nie zauważyłam ,ale to co znalazłam w necie, co napisano w necie:
14-10-30_bell_ulotka_tint-1_awerstin_calosc_dobrakolejnosc20120928_lip_tint
“Sekret działania tego niezwykłego błyszczyka tkwi w jego formule typu „long lasting”, która sprawia, że kolor trzyma się niezwykle długo od momentu aplikacji. Specjalne składniki zawarte w formule Lip Tint barwią naskórek ust, co gwarantuje efekt przypominający makijaż permanentny. Kolor po prostu „wtapia się” w usta, a Ty możesz spokojnie cieszyć się długotrwałym, zniewalającym efektem. Co więcej, Permanent Make- up Lip Tint nie ściera się, dzięki czemu nie pozostawia nieestetycznych śladów np. na szklance czy kieliszku.” frm  wizaż.pl. Na KWC zbiera też dobre noty.
Jeżeli chodzi o lip tinta – mam do tej pory jednego NAJ ulubieńca dodanego do zamówienia for free. Jest to wisienka z Tony Moly – wodnista, napigmentowana,  najmniej chemiczna w smaku z jakichkolwiek moich ‘szminek’ ( TU i TU ).
Ale wracając do produktu Bell – jeden z lepszych tintów na polskim rynku kosmetycznym. Konsystencja –coś pomiędzy żelem a wodą. Ładna gama kolorystyczna, aczkolwiek nierówna jeżeli chodzi o ‘wżeranie” się koloru w usta.  Jedne kolory lepiej spełniają swoją rolę, inne gorzej.
DSC_1376aDSC_1378aDSC_1381
Napaliłam się na pomarańcz  nr 3 – wychodzi kiepsko – a najgorzej kiedy zaschnie, bo nie ma nic wspólnego z pomarańczem. Konieczne jest mocne zaszpachlowanie ust, a to plus tint = mega nieprzyjemny smak. Szczególnie, że konieczne jest nałożenie przynajmniej 2 warstw. Tfu, chemia, chemia i jeszcze raz chemia.
Zdecydowanie lepiej radzą sobie dla kolejne kolory w mojej kolekcji  - są nie do zdarcia. Jedna warstwa = jeden zdecydowany kolor.  W Toruniu – w ramach testu posmarowałam różem usta, poczekałam aż zaschną, po czym położyłam się spać.  Rano poduszka została czysta, a usta różowe – aż za bardzo. Krwista czerwona 2 i zimna 6 – taka trochę Magenta – zimny fioletowo-różowo neonowy  kolorek,  to właśnie kolory dzięki którym skusiłam się na zakup tego tinta.
Zdecydowanie inaczej wyglądają kiedy są mokre i znacznie inaczej kiedy są suche – co widać na swatchu. Konieczne jest użycie czegoś nawilżającego- wspomagającego.
Zasychając, wżera się w usta i czuć to. Mrowi, a może piecze. Myślę, że w zasadzie wszytko zależy od tego w jakiej kondycji są usta. W każdym razie czuć i nie jest to nieprzyjemne. Wystarczy balsam, który faktycznie nie zmniejsza drastycznie skuteczności trwałości produktu.
Opakowanie ‘tanie’, ale ciekawe. Powiedziałabym, że tworzy konkurencję dla firm córek firmy matki ‘konsorcjóf’. Aplikator w sam raz.
Plusy – piękna pigmentacja, trwałość, relatywnie niska cena, mniej chemiczny zapach niż tint z Essence.
Minusy – za dużo= źle smakuje, pomarańcz (jasny kolor) wychodzi do bani, zapach chemii.
Przed przyglądaniem zdjęć  -wyjaśniam -  to ja zmatowiona pudrem po ok 14-16 godzinach od obudzenia.  + usta dużo później od kors ;)
DSC_1401
Płatek nasączony micelem po kilku rundkach…
DSC_1406
Pusto..
DSC_1539
Bell Permament lip color no 2
 DSC_1541DSC_1542
Bell Permament lip color no 6 – jak widać kolor w trakcie zasychania tworzy ciekawy efekt który widać tylko w mocnym zbliżeniu.
DSC_1545DSC_1399
DSC_1551
Bell Permament lip color no 3.
DSC_1560DSC_1567

Moim zdaniem rewelacyjny produkt dla lubiących zabawę z kolorem w niskiej cenie, tolerującej sztuczny zapach i smak ;)  Świetny na długaśne imprezowe posiedzenia dla niezbyt często korzystających z lustra. Osobiście uważam, że mimo wad, warto kupić/dostać choć jeden.
To tyle  - lekko koślawo, ale  ten podobno “blue monday” i nie tylko -  przeżyłam całkiem pozytywnie ;)

26 komentarze:

  1. przy takich ustach to kazdy tint będzie wyglądał pięknie ! :D mie strasznie kusi ten fiolet ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomarańczka taka sobie - na zdjęciu lekko podrasowana :)

      Usuń
  2. Piękne usta!:)
    Ten różowy najbardziej mi się spodobał:)

    BTW. Też przed momentem wróciłam z Torunia, jak co dzień (studiuję tu i na jesieni mam zamiar się przeprowadzić). Ciekawa jestem, czy spróbowałaś naszych pierników:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Róż jest piękny :)

      Jakiś czas temu miałam okazję jeść oryginalne Toruńskie pierniki. Tym razem nie kupiłam ani jednego, ale w sumie mieszkałam w tym samym hotelu gdzie był zlot firmy Kopernik - wiec tak jakby chłonęłam pierniki przez atmosferę. A tak szczerze - bardziej nastawiłam się na spacerki po tym pięknym mieście :)

      Usuń
  3. Pięknie Ci we wszystkich kolorach!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam i lubię:) Tylko nie pamiętam numeru koloru:P

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia super, lubię widzieć całą twarz jak oglądam szminkę :)
    Zupełnie inny odbiór...

    A TINTy muszę mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zrobiłam do nich już podejście i swatche trzymały mi się zadziwiająco długo. Jednak nie kupiłam bo został tylko pomarańczowy tint. W innej recenzji spotkałam się z opinią, że on zmienia kolor w koralowy róż? Też masz takie odczucia? Ja chciałam jakiś róż, ale te tinty są praktycznie neonowe i mnie zniechęciły. Czy one trochę blakną po aplikacji? Po twoich zdjęciach wnioskuję, że tak, ale wolę to "usłyszeć" od Ciebie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomarańcz nie zrobił się koralowy - przynajmniej na moich ustach. Raczej taki dziwny kolor wpadający w pomarańcz- na pewno nie był to koralowy róż. Kolory na zdjęciach są dosyć realistycznie przedstawione. Pomarańczy nie polecam. Róże rewelacyjnie trzymają się na ustach. Mam wrażenie, że ścierają się bardzo wolno. Tutaj są świeżo po zaschnięciu - na żywo i po starciu płatkiem kosmetycznym - usta pozostały soczyście i ładnie zabarwione. Nawet na następny dzień było widać je trochę. Blaknięcie zależy od koloru. Róż jest najtrwalszy, potem czerwień, na koniec pomarańcz. Myślę, że to zależy od agresywności pigmentu. Kolor można podbić delikatnie wklepując podkład/korektor w usta.

      Pomarańcz na innym zdjęciu > http://lh5.ggpht.com/-BK6qZmxR_V0/UPRUzF2wbxI/AAAAAAAAaDw/TQcjt2G7GKM/s1600-h/DSC_1319%25255B10%25255D.jpg

      Usuń
    2. Ok, dziękuję Ci bardzo za wyczerpującą i rozwiewającą wszelkie wątpliwości odpowiedź :)
      Zadziwia mnie ich trwałość, da się je zmyć do końca z ust?

      Usuń
    3. dodatkowe szorowanie szczoteczką do zębów pomaga ;) Są prawie niezniszczalne :)

      Usuń
    4. to mnie aż trochę przeraża ;D

      Usuń
    5. mnie też, szczególnie jak mam je zmyć :D

      Usuń
  7. Środkowy kolor piękny, ale Tobie we wszystkich cudnie!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja kiedyś nimi na próbę maznełam sobie rękę to 3 dni jej domyć nie mogłam

    OdpowiedzUsuń
  9. piękne są ;)
    ja dziś pokazywałam z Eveline tinta
    ale te z Bell też mnie kuszą, najbardziej pomarańczka :D i fiolet ;))

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam trzy kolory od nich, nie maluję się nimi codziennie, ale bardzo je lubię. Na Sylwestrze mi towarzyszył jeden kolor, zero zmartwień :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, na pewno nie trzeba się martwić o ślady i brak koloru :)

      Usuń
  11. Boskie kolory! Zwłaszcza ten róż... pomarańcz też, szkoda tylko, że gdy wyschnie to bubel.

    OdpowiedzUsuń
  12. Rzeczywiście intensywne kolory, ale podobają mi się ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam numerki 4 i 5. Uwielbiam oba! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę kupić chociaż jeden dla wypróbowania!

    OdpowiedzUsuń
  15. mmm, jak Cię miło widzieć :)

    OdpowiedzUsuń