Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
sobota, 26 stycznia 2013

..autostradą do Ostravy….

..bo wszystko zaczęło się od rozmowy o tym, kiedy zostanie otwarty ten przeklęty odcinek A1 gdzieś w Mszanie do Ostravy.   
Jeżeli chodzi o naszych południowych sąsiadów – mam miłe wspomnienia i kontakty z tym krajem…. do dzisiaj oglądam Czeską telewizję – bo odbieram antenowo, słucham Czeskiego radia – bo odbieram i nieraz grają lepszą muzę niż nasze rodzime stacje – nie jest nudno, że tak powiem. Język czeski jest sympatyczny i mimo pewnych kłopotliwych zwrotów, łatwy w rozumieniu.  Krecik, Rumcajs , pewne napoje, pewne zagryzki.  No i filmowe baśnie i komedie – moim zdaniem – majstersztyk. A sama Ostrawa – świetne imprezowe miasto.
Jeżeli spojrzeć komercyjnie – jest parę rzeczy, które w Czechach  kupuje się obowiązkowo. I to był drugi cel naszego wyjazdu… no i wyszło tak:
a) dorwałam wreszcie w New Yorkerze Jegginsy w granatowym kolorze i właściwym rozmiarze – ostatni egzemplarz. Nie było ich w Toruniu, Rybniku i Gliwicach.. A były w Ostravie  :)
b) czekolada studencka  - zna każdy – a na pewno każdy, kto miał małe doczynienia z Czeską Republiką.  Śmiem twierdzić, że Studencka jest tak samo kultowa jak Lentilky.
c) czeskie nadziewane knedliki ( kupiłam ze śliwką  i knedle ogólnie.
d) napoje % – bo nasi sąsiedzi z tego słyną. Piwa, wina.
e) napoje których u nas nie ma lub są słabo dostępne – tonik imbirowy i vinea.
DSC_1543
f) napad na czeski DM.  Balea, Alverde. Miał być też Dermacol – ale cenowo jakoś drogawy był.  Zakupy były niezaplanowane, ale w zasadzie jestem po świeżej dostawie półproduktów z ZSK.
Następnym razem spiszę listę ‘must have”
DSC_1549
Miały być zdjęcia prawie ‘live” z drogerii, ale mój telefon strzelił focha :/
BTW następne zakupy będą zaplanowane od a do z.

21 komentarze:

  1. mam chyba problem, bo zauważyłam, że nawet patrzenie na cudze zakupy daje mi TEN dreszczyk przyjemności, niepokojący objaw;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. doskonale Cię rozumie - mam ten sam problem :)

      Usuń
  2. Studencką uwielbiam! % też mają dobre, prawda :D

    A Vineę kupowałam też kilka razy u nas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vineę widziałam latem w Biedronce, ale ogólnie nie jest popularna.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Studencka- klasyka ;)
    Przy okazji ostatniej wizyty w Czechach dopisałam do listy obowiązkowych zakupów Pribinacek- dobrze, że nie mam na razie dostępu do niego na co dzień bo byłoby ze mną krucho :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. produkty mleczne są wskazane w codziennej diecie ;)

      Usuń
    2. Ale nie takie zawierające takie ilości tłuszczu ;)

      Usuń
    3. a lightach trzeba uważać na węgle znowu :) Jeden kubeczek dziennie nie zaszkodzi, a reszta jedzenia na parze ;)

      Usuń
  5. Hah, zgrzeszyłaś, nic Lentilek nie przebije! :P Szczerze, nigdy nie widziałam Studenckiej, ale knedle to było coś ohydnego, koszmarnego i nigdy w życiu nie dam się więcej namówić. ;) Ja kiedyś w Czechach dorwałam (i będąc na wyjeździe w górach codziennie łaziliśmy po to) napój Lift o smaku gruszkowym... MNIAM!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oczywiście, przy okazji mojej podróży z Austrii do Polski kupiłam rodzicom ich ukochaną Beherowkę(tym razem limonkową, bo zwyklej nie było) ;D Podobno dobra, ale spróbuję jak otworzą (jak ostatnio pili nie byłam jeszcze pełnoletnia :P)

      Usuń
  6. wow ! studencka, moja najulubiensza czekolada- jaka szkoda, ze w tym roku nie bylam w Czechach....

    OdpowiedzUsuń
  7. Super:) ja Czechy bardzo lubię, Praga jest wymarzonym miejscem na wakacje;)

    OdpowiedzUsuń
  8. czekolada <3
    a co do kosmetyków alverde - mega zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakim cudem dorwałaś porzeczkowy alverde? podobno jest wycofany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. leżały na półce :) widocznie w czeskim DM jeszcze nie zostały wycofane :0 albo mają spore zapasy :)

      Usuń
  10. Ach, kiedyś pewnego pięknego dnia wybiorę się do DM i wykupię im pół sklepu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh, a ochroniarz będzie patrzył się na ciebie jak na wariatkę... nawiedzoną wariatkę ;)

      Usuń