Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
wtorek, 27 listopada 2012

Fyrinnae–pierwsze 4 z 8–czyli cieniście


Cienie marki Fyrinnae są jednymi z moich ulubionych pod względem wyboru kolorów. Zazwyczaj wymagające, ale mimo wszystko warte zachodu. Ręcznie mieszane  - indie brand.  Fyrinnae jest marką kultową wśród wielbicielek minerałów. Po pierwsze baza pod cienie – kultowe Pixie Epoxy, następnie – cienie i kolekcje, które nie pojawiają się jak grzyby po deszczu przy każdej okazji.  Trzeba śledzić, trzeba wiedzieć.
  DSC_1162
Za każdym razem przychodzą inaczej opakowane – w tej paczce  były opakowane w szary worek i  ‘barbiowy‘ celofan + koperta bąbelkowa,  poprzednio zamiast celofanu była bibuła w trupie czachy.… ołł yeahhh
Dzień dzisiejszy z czteroma kandydatami:)
MEPHISTO- jemu należy się osobny post – i taki też będzie.  Niesamowity kolor – coś pomiędzy oldschooolowym atramentem, purpurą , różem a złotem. Cień mega wymagający. Ale wart wysiłku.
Moja opinia: najlepszy na mokro i Pixie Epoxy.
 DSC_1179DSC_1193DSC_1194DSC_1191DSC_1196

PUMPKIN FIRE – cień o matowej bazie -  ni to czarnym, ni to w czekoladowym  brązie, przeładowany  tysiącem gwiazd i jednocześnie  milionem (mnie lub bardziej ) syntetycznych iskierek.
Najlepsza prezencja : na mokro i na Pixie Epoxy. Na Daxie wygląda całkiem interesująco.
DSC_1206DSC_1177DSC_1213DSC_1221
FIRE OPAL
Zaraz za MEPHISTO – ulubieniec. Duochrome. Za każdym razem inaczej wygląda. Mniej wymagający niż Mephisto – a jednak. <ULUB>
Moim zdaniem – najlepsze na DAX Cashmere i na mokro
DSC_1175DSC_1226DSC_1232
DRESSED TO KILL
Choć odcień piękny, nie jest to kolor na który czekałam. Warty grzechu ale ze wszystkimi plusami i minusami czyli  podjęcia tak ważnego kroku jak … pierwsze użycie cienia. Nie jest łatwo, ale na mokro – pełen szacun! Zachowuje się czasami jak kapryśny facet/panna.
DSC_1173DSC_1235DSC_1237
p.s . Prezentacja oczka  ‘później’ :)  ale niedługo ;)
środa, 21 listopada 2012

MEOW– spóźniona wyrywka Halloween’owa


Nie kupiłam każdego cienia z kolekcji – raczej wyrywkowo. Powód: szukałam fajnej zieleni, ale  burgundy i inne też kusiły. Ogólnie postawiłam na ciemne nasycone kolory.  O jakości nie będę mówić – bo MEOW ma jedne z lepszych cieni mineralnych, świetne kolekcje wydawane  cyklicznie, bogata gamę kolorystyczną i niezwykłe kolory. Zaczynamy na bogato-zdjęciowo.
Cienie z serii X: od góry do dołu :SASQUATCH, MOTHMAN,WENDIGO, GRIM REAPER
DSC_0838DSC_0833MEOW - Wyrywka halloweenowaDSC_0828sasquatch 135DSC_0827grim reaper 135DSC_0826wendigo 135.jpgDSC_0825mothman 135 - KopiaDSC_0823
Z serii Zombie Apocalypse :  od góry: INFECTION, HEAD SHOT, POST MORTEM
DSC_0819DSC_0815DSC_0811DSC_0812DSC_0813
Następne z serii Dance od Death: od góry NECROMANCER, VAMPIRE

DSC_0809DSC_0801
Ostatnia seria to Four horsemen: PESILENCE, VIOLENCE
DSC_0793DSC_0794DSC_0790
DSC_0800
poniedziałek, 19 listopada 2012

Essence_Peel off base coat


Produkty typu peel off  kocha się albo nienawidzi. Ja jestem wielbicielką zdubywania wszystkiego co się da się zdubać.  Moje koleżanki z niedowierzaniem kręciły głowami, jak cieszyłam się, że po ‘grzesznym’ przypaleniu schodziła ze mnie skóra. A jeszcze lepiej jak płatami, a potem peeling ;)
DSC_1046
Tak więc w trakcie zakupów, przed oczami mignęła mi ta baza, postanowiłam sprawdzić, czy to coś dla mnie. A , bo może jako gadżet się sprawdzi.

DSC_1044
DSC_1045
Moje pierwsze wrażenia są mocno mieszane. Głównie dlatego, że na moich krótkich paznokciach końcówki zdzierają się w zabójczym tempie – po jednym dniu. Pomalowałam wieczorem, poszłam spać, a następnego dnia jak wracałam z pracy, to końcówki już są niezbyt estetycznie obtarte :/
DSC_0961
DSC_0958
O bazie. Wg instrukcji nakładamy mleczną bazę na paznokieć i należy odczekać ok 10 minut do zaschnięcia bazy. W tym czasie od mlecznej barwy na paznokciu od pomalowania do wyschnięcia zmienia się  w transparentny podkład. Te 10 minut to sprawa względna- czy długo czy krótko – i tak i nie. Po wyschnięciu malujemy pazura ulubionym kolorem i voila! Dodatkowo na zaleceniach pisze, że przez następne 3 godziny unikać dłuższej ‘kąpieli’ w gorącej wodzie….
Jak wygląda samo zdzieranie typu peel off ? Czysto teoretycznie jak lakier nam się znudzi, zdzieramy go bez większych zniszczeń na płytce. Zrywanie jest mhh średnio wygodne – u mnie po dwóch warstwach  lakier nie odchodził wielkim płatem. Podejrzewam, że wszystko zależy od grubości bazy. A im grubsza baza, tym lakier jest bardziej narażony na zniszczenia. Doświadczyłam tego a) podczas pisania na klawiaturze b) podczas rozbierania dokumentów do niszczarki – zrywałam grzbiet – spiralkę.  Być może, dobrze też wymoczyć ręce. Jeszcze jedna myśl mi się nasuwa – im grubsza warstwa, tym mniejsza wydajność. Poza tym, jestem ciekawa jak to będzie wyglądać z wysychaniem bazy – czy nie zrobi się jeden wielki glut w buteleczce – pewno będę miała okazję się o tym przekonać jeszcze.
DSC_0965
DSC_0966
DSC_0969
DSC_0974
Widzę jednak wielki plus dla tego produktu w kombinacji z lakierami glitterowymi – nie kazdy przepada za ich zmywaniem. Może też jeszcze lepiej będzie współpracować po pomalowaniu utwardzaczem. Gdzieś wyczytałam, że baza ta jest rewelacyjna na częste letnie wariacje z kolorem paznokci – a nawiasem mówiąc, na wakacjach to ja raczej najmniej myślę o codziennej wariacji z kolorem…  Jak sprawdza się w innych kombinacjach – nie wiem, ale będę testować w najbliższej przyszłości…  Na dzień dzisiejszy mam mieszane uczucia.