Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
poniedziałek, 1 października 2012

Diadem–trio cieni Apodus


Trzymając w ręce to pudełeczko naszły mnie wspomnienia… ale od początku.DSC_0620
Cienie te, jak i inną kolorówkę miałam okazję otrzymać podczas Zlotu Blogerek Śląskich. Po słownym wprowadzeniu nas w świat Diademu, paczuszki z małym co nieco dostałyśmy od sympatycznej Pani Kasi. Pomimo tego, że to była Niedziela, ktoś z firmy opowiedział nam osobiście o asortymencie – za to należy się wielki plus. Wszystkie przy stoliku zgodnie stwierdziłyśmy, że całkiem inaczej się patrzy na taką firmę. Przede wszystkim nie poczułam się głupią tam blogerką wyłudzającą kosmetyki.
Zaczynam od cieni, bo jak nie raz pisałam, mam małego hopla na tym punkcie. Po drugie, to malutkie trio przywołuje fajne wspomnienia. Moje pierwsze własne cienie wybrane z pełną świadomością – Matrixy Inglota :) to było jakieś 12-14 lat temu :) Nawet identyczny zestaw kolorów :)
DSC_0649DSC_0650DSC_0646
W katalogu opis cieni jest następujący ( parę zdjęć niżej):'
“ Satynowa konsystencja cieni Apodus połączona  z gradacją  wielkości perły umożliwia kreowanie wyrafinowanych i nowoczesnych makijaży. Perfekcyjna i trwała aplikacja oraz zróżnicowana wielkość perły pozwala na uzyskanie zarówno makijażu dziennego, jak i wieczorowego. Unikalne zestawy kolorystyczne nasycone pigmentami wydobędą szlachetność barwy każdych oczu oraz pozwolą uniknąć błędów kolorystycznych. Funkcjonalne opakowanie nie pozwala na mieszanie się kolorów”
No i w zasadzie zgadzam się z opisem producenta. Cienie są wariacją perły w eleganckim stylu ( satynowe ;) ).  Co prawda, jeżeli mam się czepiać, to nie mam zielonego pojęcia co to ‘trwała aplikacja’ ;) ale chyba wiem co autor miał na myśli. Nie wiem jak to wygląda z cieniami nakładanymi solo – nie ryzykuje – moje powieki są kilerami jakiejkolwiek trwałości cieni, dlatego bez bazy ani rusz. Podoba mi się pigmentacja – kolorem można manipulować na różne sposoby w zależności od tego jak bardzo nasycony makijaż oka ma być.  Najjaśniejszy kolor bardzo przypadł mi do gustu. Jest świetnym rozświetlaczem, daleko mu do tandetnego perłowego rozświetlenia pod łukiem brwiowym ;)
Fakt kolejny – zestaw jest skomponowany w taki sposób, że ciężko zrobić sobie nim krzywdę. Chociaż ostatnio nie pałam wielką miłością do szarości – zestaw ten całkiem przyjemnie nosi się na oczku. Kolorki ładnie się mieszają, dobrze współpracują z cieniami innych firm.
DSC_0654DSC_0655DSC_0660
Zestaw ma też parę wad  - ale ani ziębią, ani drażnią, ot tak , takie sobie małe felerki. Bo czasami to jest  jak z dziewczyną – najpiękniejsze laski powinny mieć jakiś feler ;) Ideały są nudne.
Na początku denerwował mnie pudrowy zapach, ale wywietrzał :) Po drugie – kolorystyka jest tak stonowana, że aż nudna – dla mnie. Brakuje mi zestawu czy dwóch w bardziej nasyconych kolorach – jakaś czerń, mocny brąz czy też fiolet. Natomiast świetnie nadaje się dla zachowawczych klientek – czyli dla jakiś 70% malujących się kobiet ;) – chociaż ostatnio ta tendencja się zmienia.  Osobiście nie wybrałabym  tego zestawu kolorystycznego – pomimo miłych wspomnień – może coś w zieleniach czy brązach.
Mój kolor to 06 o całkiem fajnej nazwie – Poranna mgiełka. Swoją drogą numerowanie i nazywanie produktów jest rewelacyjną sprawą.  Zawsze uważałam, że takie podwójne nazewnictwo pozwala leniej zaopatrzyć się w razie gdy produkt sięga dna. A poza tym Pocałunek Syreny na powiekach czy Wielki Błękit – czy to fajnie nie brzmi ?
Cienie tej firmy widziałam w Gliwicach w drogerii której nazwy nie pamiętam  :) Ale wiem gdzie jest ;P
DSC_0651DSC_0625
Podsumowując – fajne cienie w rozsądnej cenie ( 13,90 zł za 3,3 g ). Z czystym sumieniem polecam tym, którzy nie mają ochoty odjechać neonem, a otulić się delikatną mgiełka bezpiecznego koloru.
PS.  Firma nie testuje na zwierzakach, kosmetyki zawierają minerałki, naturalne składniki i są hipoalergiczne.

12 komentarze:

  1. przepiękne kolorki Ci się trafiły:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście- jak Ingloty! Moje pierwsze to też Matrixy, były w fotelach, już nawet nie pamiętam, kiedy to było. Z pewnością dawno, dawno temu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miała kiedyś podobny zestaw właśnie z Inglota. Ale chyba ten średni szary był jaśniejszy.

      Usuń
  3. Naprawdę bardzo fajne kolorki ! Fajnie napigmentowane no i cena przstępna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przypomniały mi się moje pierwsze cienie...
    Pamiętam kosmetyki Celii, jeszcze mojej mamy i babci. ;-)
    A te mnie też przypominają trójki Inglota.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla siebie wybrałabym romantyczny fiolet lub Fiołkową poezję :D Ale pierwsze słyszę o tej firmie ;) Mi też przypominają trio Inglota, które dostałam od swojej przyjaciółki... wieeeeki temu 8]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo mam - te same kolorki bym wybrała

      Usuń
  6. oj tam poszalej z kolorem:)Przy Twoim oku bym dała czadu:)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie niestety te kosmetyki są bardzo słabo dostępne:(

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo ładne, u mnie sprawdziłaby się naturalna elegancja ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo fajne TRIO :)
    ja bym pewnie wybrała fiolety albo brązy
    - jak zawsze :D

    OdpowiedzUsuń