Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
wtorek, 30 października 2012

Hi Fi Cosmetics _ seria Labyrinth ( pic heavy)


Jestem wielką fanką takich ‘małych’ manufaktur kolorówkowych, które w USA określa się jako ‘indie company’. Lubię je za to, że wypuszczają często swoje kolekcje w zależności od okazji, pory roku. A kolory w większej części są jednorazowe i niepowtarzalne.
Hi Fi Cosmetics znam od dawna, ale jakoś nie miałam okazji nic kupić. Prawdę mówiąc, nie wiedziałam za bardzo jak.. Tzn wiem, ALE... >> Zobacz TUTAJ<< . Nie lubię  go,  nie potrafię  tam przebywać więcej niż 3 minuty, bo mnie drażni, irytuje. Co mu można zarzucić ? Jest rozgrzebany, nie przejrzysty, nie intuicyjny.  Ogólnie jedno wielkie BEEE. A szkoda. Istnieje też blog >> KLIK <<<.  Może przesadzam, ale serio – to nie moja bajka.  Dodam, że nie kupiłam, a wygrałam  (drugi raz w życiu) na blogowym giveaway’u :)
Sama kolekcja cieni z serii Labyrinth ( ciągle do nabycia na ich stronie) została wydana na okres Halloween 2010 roku. A same kolory są niesamowite, magiczne, duochromowe, czasami z kapką iskierek.  Trzeba włożyć nieco wysiłku, żeby wyciągnąć z nich to co najlepsze, jednak WARTO.

A kolory są niesamowite! Tak więc bombarduję fotami :)

DSC_0686DSC_0770DSC_0687DSC_0766DSC_0689DSC_0763HI-FI Cosmetics1-001DSC_0690DSC_0758DSC_0692DSC_0755DSC_0693DSC_0707DSC_0709DSC_0737DSC_0786DSC_0782DSC_0779DSC_0740DSC_0778DSC_0772HI-FI CosmeticsHI-FI Cosmetics2
DSC_0744DSC_0736
Fajniste?
środa, 24 października 2012

Taszka na poratowanie humoru


Oj, kręciłam się obok tej torebki. Jest taka pół na pół – trochę elegancka – czyli taka, jaką ja nigdy do końca nie będę, prosta – co cenię, kolorowa – co lubię. Nie jest ideałem, ale zieleń, która notabene nie wyszła tak jak powinna mimo korekt, poprawia mi humor… A ostatnio mój humor spada drastycznie w dół w momencie powrotu  z pracy. Nie po raz pierwszy ratuje mnie kolor i przebywanie wśród ludzi. Ale smucić nie będę, oj nu, nu… Zakupem zyskałam jakieś +2 ( mocne ) do samopoczucia - kupując nową torebkę i portfel. Trafiłam na promocję ( dodatkowe +4 do samopoczucia ). Tak więc, za te dwie rzeczy zapłaciłam jakieś…80 zł z hakiem ( dodam, że to dodatkowe plusy do samopoczucia) ?
DSC_0668DSC_0675DSC_0680
Nowy portfel był mi potrzebny, bo stare wyglądały już naprawdę mało widowiskowo.  Miesiąc wcześniej kupiłam portfel w podobnym stylu u ‘chińczyka’, ale jakoś nie umiałam wstrzelić się w kolor. A za lakierkiem, czy też żłobieniem w kwiat róży nie bardzo przepadam. Mimo  Nowy ma piękny kolor, paskudny złoty zamek, brak dodatkowych kieszonek bocznych – jak w starym – ale daje rade – kolorem :) Mogłam wsiąść czerwony czy fioletowy – ale przełamuje schemat :P
Staruszka nie wyrzucam, oj nie. Zamierzam go przerobić w momencie jak zacznie mi się chcieć cokolwiek robić.
DSC_0684DSC_0682
A nowa torba jest duża, można przewiesić ją przez ramię i nawet wygodna. Komponuje się ładnie z nowym portfelem – a był to efekt zamierzony, i z zazwyczaj moimi czarnymi ciuchami – efekt mniej zamierzony.
DSC_0848DSC_0852DSC_0855DSC_0858
Taszka czy też taśka, lub torba + portfel kupiony w butiku – w tym sklepie młodzieżowym, a stara taśka mimo, że intensywnie używana niemal dzień w dzień od plus minus 2 lat – nosi tylko lekkie ślady używania. Warta swojej ceny – poniżej 100 zł. Producent: GreenPoint.
DSC_0861DSC_0879
To chyba tyle. Piżama, film i wyro :)
poniedziałek, 22 października 2012

Ile warta jest moja twarz…


Skusiłam się i ja…  Zacznijmy od tego, że to, co będzie poniżej, to cały mój rytuał pielęgnacyjno-kosmetyczny z samego rana…twarzy się rozumie… Oczyszczanie, szorowanie i mycie – na wieczór, rano ewentualnie  korzystam z zimnej wody, ręcznika i czasem kremu pod oczy.  Z ostatniego miesiąca…sie wie…
A na ogół wygląda to tak:
DSC_0897
1. ZSK Hydrolat z nasion słodkich migdałów – wybrany ze względu na właściwości nawilżające. Przecieram twarz –  17,90 zł / 200 g
2.  ZSK Potrójny kwas hialuronowy  1.5 % – po raz kolejny wybrany ze względy na właściwości nawilżające – nakładam na całą twarz łącznie z powiekami – 24,90 zł / 115 ml
3. Catrice Ultimate Moisture Foundation – lekki podkład nawilżający o kryciu raczej średnim – czyli takie które lubię najbardziej. Szkoda że nie więcej wariacji kolorystycznych – ok 22 zł / 30 gr  ( nie pamiętam ceny )
4. Catrice Re-Touch Light-Reflecting Concealer – korektor rozświetlający – delikatny, lekki, naturalny i mało wydajny. Lubię, ale póki nie odwiedzę Natury, zamieniam na Skin Food Salomon Concealer  -  cena za Catrice – ok 15 zł
5. Skin Food Peach Sake  Silky Finish Powder – wykończony, dobity po raz kolejny swoją mieszanką.  Mimo wszystko ustawiam jako Skin Food’owy puder  - lekki typu HD, wygładzający i pięknie pachnący – 50 zł
6.Flormar Terracotta Blush – mój ulubiony róż od czerwca – nadaje kolor i rozświetla. ok 35 zł – a końca nie widać.
DSC_0909
1.Dax Cashmere – baza pod cienie  - wydajna, rewelacyjna.  22 zł
2. Inglot DS 463 – nudziak zwykle nakładany na całą powiekę – 10 zł
3.Catrice –Carrots Of The Caribbean – świetna pomarańcza – ale w tej chwili zdałam sobie sprawę, że nie wart swojej ceny – 11,90 zł
4. Inglot AMC 52 – z Outletu w Piasecznie – nowy nabytek – piękny ciepły brąz z drobinkami – 5 zł
5.Inglot  Matte 351- kupiony w zestawie z paletką z 7 cieniami za bezcen – całość 30/40  zł za 7 cieni + paletka  - powiedzmy ze wyceniam na 4 zł
6. MakeUpGeek Bling – rewelacyjny cień do rozświetlania – stosuję w kącikach – kupiony w promo za jakieś - 9 zł
7.Catrice – zestaw mega uniwersalny do brwi – bez rudnych pod tonów – wydajny jak cholerka – mam już chyba z 2 lata – 16 zł
8. Delia Onyx - Żel do brwii  - 10 zł
9. Inglot – konturówka w kremie -  moje 3 opakowanie – ciężkie w przechowaniu, warte swojej ceny – 30 zł w promo
10. Eveline, Advance Volumiere, Skoncentrowane serum do rzęs 3w1 – nabytek z ostatniej promo w Biedronce – 8 zł
11. Eveline, Extension Volume, maksymalne pogrubienie, – z ostatniego promo w Biedronce – ponad 9 zł.
ILE WIĘC?!
Podsumowując pełen zestaw to koszt  = 299,7 zł za pełny zestaw.
A jeżeli wszystko podzielić przez wszystkie dni w roku to dzienny koszt nałożenia = 0,82 zł
Musimy wziąć pod uwagę różne zużycie produktów – które szacuję na jakieś 20-30% na plus do ogólnych wydatków  ( tusz, podkład, nawilżacz – które kupuje się częściej, ale przy zachowaniu pułapu cenowego )  - przyjmuję pod uwagę raczej górną granicę = 299,7 * 1,30 = 389.61 / 3 = 1,06 zł / dziennie.
A ile czasu spędzasz nad makijażem dziennie? Ja policzę na 30 minut w ciągu całego dnia – nie licząc zabawy z .
Jeżeli minimalne miesięczne wynagrodzenie wynosi 1500 zł przez powiedzmy 30 dni w miesiącu po 8 godzin – to godzina 6,25. Odjąć podatek – bo wiadomo, że u nas zdzierają z podatku.. to 1183,1 zł przez 30 dni w miesiącu przez 8 godzin dziennie – 4,92 zł przez pół ( bo pół godziny) .
No więc mój makijaż dziennie kosztuje z pracą i zaangażowaniem wyliczoną na oko w wersji:
a) ekonomicznej – 0,82 + 2,46 = 3,28
b) realnej – 1,06 + 2,46 = 3,52
c) fristajlowej – tylko ten u góry wie ile ;)
nie wiem jak wyliczyć stawkę za kreatywność ;)
A na koniec dodam, że obliczenia proszę wziąść z przymrużeniem oka :)  I nie, nie jestem księgową.
Suma summarum – nie jest źle, jeżeli chodzi o podsumowanie kosztu mojej twarzy ;P całościowo czy dziennie :P
…mam wrażenie, że o czymś zapomniałam … ;P
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
EDIT:
Dzienny z dzisiaj po ponad 12 h  - bez pomarańczki z cieniem z limitki Catrice Cucuba:
DSC_0912
Dzienny z marchewą z Catrice !:
DSC_0935
DSC_0916
piątek, 19 października 2012

Catrice - 580 Carrots Of The Caribbean


Dobra, nie będę chrzanić, pieprzyć i przyprawiać … a wrócę do podstaw, do tego co lubię najbardziej … bo to najbardziej mnie jara … kolor… i cienie :)
Jesień = pomarańcz, no nie ? Dynia, liście i całkiem,całkiem nudo-pomarańczowy maki-jaż ;)
DSC_0519DSC_0518DSC_0514
Kolor jest dosyć dzienny, miły, przyjemny i pożyteczny. Od jakiś 2-3 tygodni regularnie gości na mojej powiece… I wiecie co.. czuję się w nim jak w nudziaku - naturalnie i bezpiecznie. Z drugiej strony, dodaje energetycznego kopa – bo kolor, bo energia, bo ‘nietypowo’….
DSC_0517DSC_0520
O opakowaniu nie będę pisać – wiadomo. O samym cieniu – warto się z nim pomęczyć. Łatwy w użyciu, łatwo się miesza z innymi kolorami innych marek– w średnim stopniu chce współpracować z moim ostatnio ulubionym i nowo nabytym brązem Inglota….o tym kolorze w innym poście :P
DSC_0566
Jak widać poniżej, pigmentacja set w porządku. Baza niewiele podbija, a złotawy poblask pojawia się w zależności od kąta padania światła.  W przypadku mieszania z innymi cieniami, kolor może się wydawać płaski – po prostu dyniowo-pomarańczowy – ale to tylko taka iluzja, bo złote drobinki, pomimo, że są ciężko zauważalne gołym okiem, – oddają swój urok w różnym środowisku naświetlenia – lampka z jarzeniówką,  tradycyjna żarówa, blask świecy….
DSC_0529DSC_0530DSC_0534DSC_0540
Warto pomacać, warto dodać do kosmetyczki – pomarańczka bezpieczna,  pomarańczka o całkiem niezłym pigmencie,  dosyć łatwa w użyciu… bezpieczna i niezbyt typowa :)
co tu pisać… polecam.. tym mniej odważnym i bardziej otwartym na eksperymenta ;P