Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
wtorek, 21 sierpnia 2012

L’oreal Color Infaillible cień 005 Purple Obsession

DSC_0818DSC_0819
Babrać w cieniach mogłabym się godzinami, ale mam tylko dwie powieki ;) Dlatego powolutku i skutecznie przedstawiam Wam kolejny cień, który miałam okazję przetestować.  Dzięki Dominice z Wyznań Kosmetykoholiczki kupiłam ‘wymiankowo’ ten cień.
DSC_0820DSC_0797
‘Konsystencja
Cienie do powiek Color Infaillible zawierają 4 razy więcej substancji wiążącej niż klasyczne cienie pudrowe. To nadaje im konsystencję pośrednią między pudrem a kremem i sprawia, że cienie są delikatne i aksamitne a ich aplikacja niezwykle prosta.
Intensywny kolor w mgnieniu oka!
Formuła cieni Color Infaillible została oparta o technologię Color Reveal, która podkreśla i uwydatnia kolor. Pigmenty są bardzo intensywne, dzięki czemu cienie zapewniają idealne pokrycie i żywy kolor.
Trwalość przez 24h
Cienie Color Infaillible utrzymują się na powiece przez 24h*, niczym druga skóra. Wytrzymują 11 tysięcy mrugnięć**. Są odporne na ścieranie i wodę, lecz przy tym łatwe w demakijażu. Nie obsypują się, nie gromadzą się w załamaniu powieki.’

Nie będę owijać w bawełnę – te cienie są bardzo dobre. Sama lubię prasować i mieszać swoje własne cienie i śmiem stwierdzić, że taka konsystencja, jaką posiada ten cień, jest perfekcyjna – a ciężko coś takiego uzyskać – udało mi się z 2-3 razy. Jest pigmentacja, jest poślizg, jest łatwość w obsłudze, ładnie współpracuje z innymi cieniami, jak i również ładnie się rozciera.  Nie nazwałabym konsystencji ‘innowacyjną’, a tym bardziej czegoś pomiędzy kremem a pudrem – bo to określenie bezsensowne. Trwałości 24 h nie miałam okazji sprawdzić, a na pewno takowa się nadarzy, ale póki co wytrzymały ponad 16 godzin tylko delikatnie blednąc. Jak zawszę nakładałam na bazę – bo nie jestem na tyle odważna, żeby na moją tłustą powiekę kłaść je ‘naked’ – oj nie, nie – to nie ma sensu.
DSC_0800
Sam kolor Purple Obsession  to kameleon – w zależności od światła – przybiera zimniejszy lub cieplejszy odcień.  Powodem tego jest duża ilość mikroskopijnych opalizujących drobinek w kolorze różowo-fioletowym i niebieskim a wszystko to zanurzone w fioletowo-czarnej bazie. Nawilżenie jest – jak wspomniałam – idealne. Nie za ciężkie. Cień jest na tyle miękki, żeby łatwo nabierał się i palcem, i wacikiem, i gąbeczką i pędzelkiem itd :)
Tylko cena trochę nie ta – ale też ten fakt da się przeżyć ;)
DSC_0802DSC_0807DSC_0816
Polecam, bo ładnie wygląda na powiece, a używanie tego cienia to przyjemność.

35 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. postaram się, żeby się pojawił na oczku. Na razie musze opanować nowy aparat :)

      Usuń
  2. Spojrzenie na swatcha wyjaśnia wszystko <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez bazy i na 'sucho' :) boski :)

      Usuń
    2. Poszalałaś :) Wiem, ciężko im się oprzeć :)

      Usuń
  3. piekny, jednak nie jest to kolor dla mnie, wyglądałabym jak poturbowana na ringu :D
    Jednak konsystencji jestem bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale na pewno jako akcent na brązie ładnie by wyglądał bez efektu ringu :)

      Usuń
  4. U mnie fiolety podbijają naczynka na powiekach, także takie kolorki używam z ostrożnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście są inne kolorki :) muszę się im przyjrzeć w Rossmanie :)

      Usuń
  5. Szkoda, że nie pokazałaś go na powiece , ale wierzę na słowo, że wygląda dobrze ;P
    Piękny fiolet, zazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostatnio nie mam reki do malowania oka, ale może w końcu rusze pędzle :)

      Usuń
  6. Kolorek piękny :D Kuszą mnie te cienie od dawna.. ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się cieszę, że skorzystałam z okazji :) bo jest naprawdę super.

      Usuń
  7. Piękność... muszę je w końcu kupić, bo zbieram się i zbieram.
    P.S, Masz literóweczkę w tytule posta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto wpisac na listę :)
      dzięki - poprawiłam :D

      Usuń
    2. nie ma za co :) wiem, że są fajne, tylko za cenę jednego, dwóch cieni mam paletkę Sleek-a :) a ile tak na prawdę zużyję tego cienia :)
      znając siebie to i tak się kiedyś na nie skuszę

      Usuń
  8. Śliczny odcień, piękne się błyszczy! *_*

    OdpowiedzUsuń
  9. Wygląda na fajny na swatchu:). Lubię fiolety a nie często jakoś używam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja już się przymierzam o kupienia tego cienia od mega długiego czasu, ale najpierw muszę zużyć choć trochę tego co mam.
    Jeśli ktoś chciałby kupić coś podobnego a w niższej cenie to polecam cienie Pierre Rene też są takie połyskliwe:)

    OdpowiedzUsuń
  11. przepiękny kolor :) mam 2 cienie z tej serii, są świetne, jestem z nich bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętam jak ta seria weszła na Polski rynek, cienie od razu wpadły mi w oko!

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajny kolor :D Ja mam tylko cień brzoskwiniowy z tej serii i bardzo go lubię!

    OdpowiedzUsuń
  14. Cieszę się, że Ci się podoba :)
    Zgadzam się, że te cienie sa bardzo dobre i fajnie się noszą :) gdyby nie to, że mam podobny z Armaniego to w życiu bym się go nie pozbyła :)

    OdpowiedzUsuń
  15. boski kolor :) mam trzy odcienie color infaillible i też je bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo lubię takie fiolety :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam kilka kolorów z tej serii łącznie z prezentowanym przez Ciebie fioletem:) Uwielbiam je!

    OdpowiedzUsuń