Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
sobota, 3 grudnia 2011

Tusz do rzęs–marka czy sposób nakładania?


Czy pochodzenie tuszu ma wpływ na to jak wygląda na rzęsach? Czy reklama zawsze odpowiada w 100% efektowi w realu?
Jeżeli chodzi o tusze do rzęs, to każda z nas ma swoje własne preferencje. Jedne lubią szybki i łatwy efekt, drugie nie zwracają na nic uwagi, grunt, że rzęsy są czarniejsze, trzecia grupa woli się pomęczyć, grunt żeby tusz się nie osypywał, czwarta grupa lubi tusze wodoodporne i trudne do zdarcia, kolejna grupa …. itp itd.
Tak się zastanawiam, czy szczoteczka na prawdę ma największy wpływ na efekt końcowy na rzęsach. Czy to może jest tylko chwyt marketingowy… Przecież, profesjonalni makijażyści powinni używać jednorazowych aplikatorów do tuszu , a wiadomo, że one nie mają tylu kształtów  szczoteczki reklamowanych na  co dzień tuszów, są raczej uniwersalne i podstawowe. Czy szczoteczka faktycznie ma wpływ na wygląd końcowy rzęs ?
Typowy tusz powinien być używany przez 3 miesiące ( od otwarcia) , a potem wędrować do kosza. Zazwyczaj maksymalna trwałość wg producenta to 6 miesięcy od daty produkcji. Przyznam, że u mnie tusze leżą czasami o wiele dłużej. Fakt, nie używam ich codziennie i konsystencja jest ciągle w porządku, poza tym nie wyczuwam nieprzyjemnego zapachu. Czy robię źle, że przetrzymuję trochę dłużej?
Prawdą oczywistą jest to, żeby nałożyć idealnie tusz, trzeba mniej więcej tyle samo czasu co wykreowanie idealnego smoky.  Po pierwsze – nadmiar tuszu ze szczoteczki powinien być usunięty najlepiej na grzbiecie drugiej dłoni – i tutaj najlepiej sprawdzają się tradycyjne włochate szczoteczki, niż te silikonowe – i tak tracimy mnóstwo tuszu ( ponad 2/3 tego co jest na szczoteczce) …. istne marnotrawstwo… a potem nakładamy warstwę po warstwie, jak najcieniej….  można nałożyć też tusz za dwoma pociągnięciami szczoteczki i za przykładem babki, rozdzielać rzęsę od rzęsy igłą….. ewentualnie grzebyczkiem…żeby było idealnie….Każda kolejna warstwa powinna być cieniuteńka …. taka tyci tyci….

Życie teraz jest zbyt szybkie, producenci zazwyczaj zaniżają granice – dla swojej korzyści i bezpieczeństwa ( to jest jak z szamponem – w celu większego zużycia, a za tym - większej przyszłej sprzedaży, zaleca się dwukrotne mycie włosów…). Żyjemy w czasach korporacji, więc uważam że formuły są sprzedawane, wymieniane, przekazywane z ręki do ręki, czasami lekko modyfikowane – i bum, powstaje nowy super tusz !! a tak naprawdę, taki ‘szampon’ – wstrząśnij, umyj pierwszy raz, spłukuj, umyj drugi raz, spłukuj, nałóż odżywkę z tej samej serii , spłukuj, osusz, wysusz i podziwiaj – a tu nic !
Moim zdaniem, technika nakładania daje o wiele lepszy efekt niż marka, firma z której pochodzi tusz…. Dziewczyny  ( i ewentualnie wy, chłopaki)  co myślicie na ten temat… szczoteczka i mareczka czy techniczka  ;)

20 komentarze:

  1. Zdecydowanie szczoteczka i techniczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja myślę że marka (czyli skład tuszu) ma bardzo duże znaczenie, potem szczotka i technika na równi
    Ja mam obecnie otwartych kilkanaście maskar i mimo podobnej techniki nakładania niektórymi efekt osiągam bardzo marny

    OdpowiedzUsuń
  3. @ innooka popieram

    @tylkokasia - ale mają różne szczoteczki ? mnie kusi eksperyment - kilka szczoteczek, kilka tuszy i efekt każdej szczoteczki z każdym tuszem. Z drugiej strony, zdaję sobie sprawę z tego, że każdy ma swoje osobiste preferencje na ten temat :) i bardzo to szanuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. p.s. skład też jest ważny, ale chyba nie najważniejszy, grunt żeby nie było efektu pandy :) i minimum 12 godzin na oczach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Różnie to bywa, też się nad tym zastanawiałam, zamieniałam szczoteczki w tuszach, bo nie odpowiadała mi tradycyjna, a tusz był dobry. I silikonową ten sam tusz o wiele lepiej się nakładało i dawało to lepszy efekt. Ale miałam też tani tusz (essence, chyba) gdzie zmiana szczoteczki nie pomogła, sam tusz był do niczego, sklejał, tworzył grudki i usztywniał.

    OdpowiedzUsuń
  6. Złemu tuszowi nawet dobra technika nie pomoże, ale uważam że jest dużo tanich tuszy, którymi można osiągnąć efekt taki jak droższymi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie szczota ;) A na filmach super efekt super rzęs to tylko przez sztuczne rzęsy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. oczywiście, że tak.
    ja mam ulubioną szczoteczkę z jednego tuszu i po zużyciu tegoż tuszu, umyłam ją i zdezynfekowałam - wiadomo. no i używam z różnymi innymi tuszami. spokojnie, dokładnie i cierpliwie. efekt jest genialny. uważam, że technika nakładania jest ważna tzn cierpliwość i czas włożony w tą czynność, ale odpowiednia szczoteczka może dużo zdziałać. trzeba popróbować. natomiast jeśli miałabym podsumować - technika, szczoteczka, tusz. tusz ma najmniejsze znaczenie w moim skromnym mniemaniu. hmn

    OdpowiedzUsuń
  9. ja się na ten temat nie wypowiem bo jeszcze mam czas na próbowanie takich rzeczy ;) pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Według mniemarka ma znaczenie jeśli chodzi o osypywanie się.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hm. U mnie raczej marka nie ma znaczenia. Mam tusz i tańszy, i droższy - wszędzie może być "ten jedyny". A czy szczoteczka... Nie wiem, nie wiem. Może w niewielkim stopniu. U mnie zdecydowaną przewagę ma technika. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Efekt na reklamie nigdy nie jest efektem rzeczywistym :D Ja uważam, że głównie to sposób nakładania. Bardzo często miałam tak, że kupowałam tusz, używałam chwile, ale odkładałam,bo mi nie podpasował, a później z braku laku, bo mi się poprzedni skończył używałam go, a po jakimś czasie, jak sobie wyrobiłam jakąś "technikę" to stał się moimi KWC. Tak było z false lash effect maxfactora - a poczatki były tragiczne - posklejane, żabie łapki, zero wydłużenia i same stempelki tuszem dookoła oka, a później... bajka, uwielbiam ten tusz:) boże zabrzmiałam jak reklama :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Wypadkowa pomiędzy szczotą, konsystencją a techniką. Jak będzie glut, to musi być dobra szczota do szybkiej aplikacji (żadne hipersztuczki nie rozprowadzą zaschniętego gluta po rzęsach), jak rzadki i wolnoschnący to trza umieć się nagimnastykować tak, żeby nie mieć kleksów, szczota bardziej obojętna ( z drugiej strony te wodniste zazwyczaj dają bardzo ładny ostateczny efekt - są lśniące, sprężyste i można dokładać warstwy). Moje rzęsy to jedna wielka tragedia - bo natura zdecydowała, że włosy mają mi rosnąć ino na skalpie ( za to w zastraszającej gęstości) i jakkolwiek przy depilacji ciała jest to błogosławieństwo, to rzęsy i brwi przypominające puch niemowlęcy są już mało fajne Także jestem na etapie poszukiwania swojego graala. Telescopic był blisko, na dziś niemal tak samo blisko jest Gosh Amazing Length'n build (choć kompletne przeciwieństwo - bo to jest super klasyczna szczota, ale nabiera niewiele tuszu, przez co nie ma glutopandy). także reasumując - wszystko po trochu. dodam, że robiłam już eksperymenty z wymianą szczoteczek, na razie bez większych sukcesów.

    OdpowiedzUsuń
  14. ja oczekuje od maskary,zeby byla CZARNA i sie nie osypywala,a potem efekt pieknych rzes mozna osiagnac byle jak maskara,wystarczy poprostu zrobic to dokladnie.Takie jest moje zdanie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. moim zdaniem technika i skład tuszu. mam ładne długie i gęste rzęsy i naprawdę cholernie rzadko trafiam na tusz, który spisuje się na nich tragicznie. zazwyczaj to, czyn tusz oceniam pozytywanie nie czy nie, zależy od jego konsystencji: jak bardzo skleja rzęsy, jak wygląda na rzęsach po wyschnięciu i czy się bardzo osypuje. Nic poza tym

    OdpowiedzUsuń
  16. uważam że bardziej liczy się jakość samego tuszu niż szczoteczki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Moim zdaniem najbardziej liczy się szczoteczka tuszu ( kupiłam tusz który reklamowała Heidi Klum z olbrzymią włochatą szczotą- masakra) i technika :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy nie przykładałam się specjalnie do nakladania tuszu. Ciach, ciach i już. Obiecuję jednak, że postaram się poprawić.

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak - wszystkie moje maskary mają różne szczoteczki (czasem podobne ale jednak różne)
    Ale jak tusz ma dziwny skład, jest suchy to nic mu moim zdaniem nie pomoże ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Sposób nakładania jest baaaardzo ważny :)

    OdpowiedzUsuń