Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
poniedziałek, 19 grudnia 2011

Próbki i próbeczki czyli MAC po raz pierwszy w moich rękach :)


Nigdy nie miałam w swoich rękach produktów MAC, tak więc w momencie kiedy całkiem przypadkiem dowiedziałam się o sprzedaży próbek przez pewną stronę internetową od razu przestudiowałam ich ofertę… I wtedy trafił się Czarny Piątek – i wtedy się skusiłam…. Możecie powiedzieć – głupia – pisze MAC i Ona myśli, że to MAC. Sklep TheBodyNeeds jest znalezione przez bloga Jangsary – a ja tej Pani UFAM :) No i się nie zawiodłam… zakupiłam 4 próbki z Maca z wyprzedaży – konkretniej Paint Pota w kolorze Painterly, Fluidline w kolorze Macroviolet, Chromaline w kolorze Marina Ultra i Golden Bronze Iridescent Powder.
DSCF8381
Painterly – Nudziak. Zawsze myślałam, że to są wyjątkowo trwale kremowe cienie. I w zasadzie to prawda… wiele osób wykorzystuje je jako baza pod cienie lub eyeliner… Jestem nim zachwycona – ale nie z roli ‘cienia’ czy ‘bazy’ ale właśnie jako eyelinera na linie wodną oka… nie podobają mi się białe krechy, a ten nudziak jest idealny… Wniosek taki, że jeszcze muszę poużywać.
DSCF8384
Macroviolet Fluidline – czyli kremowy/żelowy liner. Co mogę o nim powiedzieć… Podoba mi się jego konsystencja, trwałość, jeżeli chodzi o aplikację tego konkretnego koloru… mhh mogło by być lepiej. Jednak mam ochotę dostać w swoje łapska inne kolorki.
DSCF8386
Chromaline Marine Ultra – jak dodałam go do koszyka, miałam nadzieję na niebieską solidną krechę… a niebieski jest taki sobie…..
DSCF8388
Golden Bronze Irdescent Powder – Bardzo ładny miedziany bronzer/rozświetlacz. Idealny na lato…
DSCF8390DSCF8394
Na stronce możecie kupić również produkty TBN, na które też zresztą skusiłam się za rekomendacją Jangsary… I nie żałuję.  Do mojej kolekcji dołączyły Blackened Violet, Blackened Green, Dream the Orient. Te dwa pierwsze to cienie o czarnej bazie pełne drobinek, które przy nałożeniu na odpowiednią bazę ( u mnie Pixie Epoxy ) lub na mokro zmieniają się w prawdziwe klejnoty. Z kolei Dream the Orient – który powinien być cieniem, świetnie będzie wyglądał jako rozświetlacz na lato :)
DSCF8392DSCF8396
Z lewej Bronzer MAC, z lewej Dream the Orient
DSCF8401
Wszystko razem :)
DSCF8404
Mhh intrygujące – albo KTOŚ używa translatora, albo dobrze zna polski, bo ‘ogonki’ są bardzo prawidłowe. A tak serio, serio – fajnie się to czytało  i miło się zrobiło… Zamawiasz w USA, a dostajesz “dziękuję'” po polsku, a nie jakieś tam Thank You ;)
DSCF8409
Podsumowując – żeby coś pomacać, BA! czy kupić z MACa musiałabym nawiedzić Kraków, Wrocław czy Warszawę… Fakt bywam w tych miastach kilka razy w roku, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze do salonu. Same ceny nie powalają na kolana. Takie próbki kosztują w przedziale od 1,5 dolara do 3,5 dolara – czasami dużo, z drugiej strony, wole wydać tyle i przetestować, niż kupić pełny słoiczek czegoś czego nie chcę. Paint pot przypadł mi do gustu, a mam go tyle w słoiczku, że spokojnie mogę go dobrze przetestować… i tak też robię.. co będzie dalej, zobaczymy :)
p.s. Same cienie z  TBN są też rewelacyjne ;) pigmentacja i kolory – w ogóle ! OCH!

5 komentarze:

  1. Świetny pomysł z tymi próbkami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiele dobrego się słyszy o firmie mac, trochę drogo ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. trochę zbyt wysoka cena ale firma dobra!
    Wesołych Świąt. Obserwuje :)
    I zapraszam do siebie ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam Painterly -pięknie wyrównuje kolor na powiekach:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ile płacisz za przesyłkę zamawiając do Polski te próbki?

    OdpowiedzUsuń