Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
sobota, 31 grudnia 2011

Podsumowanie cz. 2


..kolejna część kolekcji używana najczęściej w 2011 roku…
Jeżeli maluję oczy, bardzo ważna jest dla mnie ‘niezniszczalność’ na oczach. Bez bazy ani rusz. W tym roku najlepsze okazały się ELF mineral eye primer – jedyną jego wadą jest krótki okres ważności – 6 miesięcy.  Sławna na blogach baza HEAN Stay On – kupiona przeze mnie w ciemno, bo nie było żadnych innych baz w drogerii – świetna cena, świetna trwałość .. no i ta ilość, wada – zapach – ale da się przeżyć.  No i rewelacyjny najnowszy zakup Etude House  Proof 10 – cienie na tej bazie są nie do zdarcia.  Mój rekord – niecałe 23 godziny w cieniach bez praktycznie żadnego uszczerbku – no może cienie zaczęły delikatnie blaknąć i tusz zaczął się rozmazywać… :) Na zdjęciu brakuje Fyrinnae's Pixie Epoxy – tubka gdzieś zaginęła w szufladzie. Żelowy primer do cieni sypkich mineralnych – świetnie trzyma brokaty i minerały z drobinkami :) jednak wymaga nieco praktyki – mimo wszystko – WARTO.
DSCF8625
Moim numerem jeden wśród żelowych eyelinerów w tym roku był Inglot oraz Code B z Etude House w kolorze brązowym. Wiele dziewczyn skarży się na obsychanie Inglota – to fakt… ale jest taka metoda na oszczędzenie takiego eyelinera – prosta jak przysłowiowa konstrukcja cepa…. trzeba przełożyć niewielką ilość do innego słoiczka i w razie wykończenia dokładać do niego nową porcję. To przedłuża żywotność takich linerów. Etude House Code B ma niesamowicie kremową konsystencję i ta pigmentacja… Cień w kremie Touch Touch z Etude House – świetny jako baza pod cienie, rewelacyjna trwałość – póki co żaden cień w kremie go nie pobił. Kohl Genius(  ile się nie mylę ) – moje drugie opakowanie – od 4 lat regularnie zajmuje miejsce honorowe w mojej kosmetyczce i torebce. Niesamowita czerń – jak pierwszy raz go kupiłam, na rynku naprawdę ciężko było dostać tak czarną i dobrą kredkę. Zestaw do brwi Catrice – najlepszy na szybko i wyjazdowo zestaw…
DSCF8630
Pigmenty z Inglota są ze mną od jakiś dwóch lat – i w tym roku zajmowały ważne miejsce w moim makijażu – unikalne kolory, wydajność – to największe zalety. Kolory które posiadam to 33,54,16 ( w tonacjach czerwieni i fioletu), 78,30,37 w tonacjach złota ,29 żółty,  71 turkus, 84 jako brązowo-rudy przechodzący w zielony kameleon – jak mój rocznik i jak jedno z moich ulubionych połączeń w 2011 roku.
DSCF8631
Cienie z Inglota plus jeden z ArtDeco…dwa okrągłe wkłady – matowy brąz 378 który często wykorzystuje lekko zmieszany z czernią do brwii, brąz o tej samej bazie ale  z drobinkami DS 459. Pasiaki – niebieski legendarny Pearl 428, bakłażan z drobinkami AMC 73,  Matowa czerń o super pigmentacji  AMC FR 63,  Srebra  FR AMC SHINE 143 i 122 – takie piękne stalowe kolory, no i dwa uniwersalne maty Matte 356 w delikatnym różu, Matte 351 – kremowo-waniliowy :) Kwadraty -  złoto Shine 106,  cielaki z drobinkami Double Sparkle 463 i 464, no i bardzo podobny do cielaczków z Inglota , ArtDeco w kolorze 384 idącym lekko w żółty ton. Na koniec  Inglot Rainbow 117R z którego korzystam ostatnio za każdym razem kiedy musze pomalować oko w kilka sekund.
DSCF8636
W tym roku nauczyłam się zakładać sztuczne rzęsy – totalna nowość dla mnie. Rzęsy z kkcenterHK są świetne. Jedno pudełko dostałam do testów, drugie wygrałam na ich FB.
DSCF8641
Dwa ulubione cienie drogeryjne – Catrice Fairy Dust z LE Enter Wonderland  oraz C’mon Chameleon! – ciemno brązowa baza z zieloną poświatą ;) kameleonik …. Sprasowana kolekcja planetarna z TKBtrading – dla uzyskania ze zwykłych cieni efektu kameleona :)
DSCF8647
W tym roku odkryłam firmę Fyrinnae.. oprócz rewelacyjnego Pixie Epoxy, mają niesamowite cienie – pełne koloru, drobinek, mało spotykane. Ulubieńcami w tym roku były – Tyr, Dark Fantasy, Gliterboi, Shinigami, Dinosaur Plushe, Dokkalfar. Tak jak w poprzednich latach, często na moich oczach gościły cienie z PureLuxe – Urban z holo drobinkami, Indygo, Kinky Luster, Molten, Splendor i Divine. Odkryciem roku, oprócz Fyrinnae, jest sklep TheBodyNeed – można kupić u nich sample z MAC, ale maja tez własne produkty – i z całą pewnością do serca przypadły mi Dream the Orient oraz Blackened Emerald.  Oprócz tego, że cienie mineralne mają niesamowitą pigmentację, z drugiej strony wymagają praktyki, pozostaną ze mną bardzo bardzo długo… ktoś mnie zapyta dlaczego – odpowiedź jest prosta – minerały się nie psują :) więc mogą leżeć spokojnie w szufladzie i czekać na swoją kolej :)
DSCF8649
CDN.
cz 3. Kolorówka do twarzy
cz 4. pielęgnacja
cz 5. pazurki
piątek, 30 grudnia 2011

Podsumowanie 2011 cz.1


Zanim wrócę do normalnego blogowania, chciałabym podsumować się kosmetycznie… przedstawić ulubieńców i najczęściej używane produkty. Ten rok dał mi dużą wiedzę w dziedzinie kolorówki i nie tylko. Nauczył mnie panowania nad rządza posiadania ;) no dobra, powiedzmy że tylko częściowo i że ciągle walczę z moim wewnętrznym potworem ‘ muszę to mieć"’….ale o postanowieniach noworocznych – po nowym roku :)
Zacznę od cieni… bo ich mam najwięcej, bo produkty do oczu po prostu kocham najbardziej w świecie. Więc lecimy z tym koksem…
Korektor po oczy.. ogólnie nie mam problemu z zasinieniem pod oczami, jednak po nieprzespanej nocy nie ma to jak rozświetlić oko. W tym roku Najbardziej przypadł mi zestaw korektorów z Catrice oraz SkinFood Salmon Darkcircle Concealer Cream. Catrice ma plus za kilka kolorów w paletce i za taką ilość produktu którą przeciętna zjadaczka chleba jest zużyć w ciągu 12 miesięcy, natomiast Skin Food ( kolor 2 ) ma niesamowitą konsystencję, lekko tłustawą ale świetnie pielęgnującą okolice oczu. Ilość jest zabójczo duża, więc najlepiej słoiczek rozdzielić na 2-3 osoby.
DSCF8604
Palety cieni – tutaj BH cosmetics 88 cool i 88 standard shimmer. Polecam te palety wszystkim tym którzy chcą zacząć przygode z makijażem. Najlepiej kupić w wersji mat- bo z tego co się orientuję – oprócz matów są tam też satyny i trochę błyszczących, w tych wersjach same błyszczące perły. Jest to zarówno zaleta jak i wada. Ale mimo wszystko, to jeden z najlepiej przemyślanych zakupów tego roku. Tak jak w przypadku Sleeka (poniżej) cienie bardzo łatwo mieszają się ze sobą…
DSCF8607DSCF8608
Paletki Sleek – Orginal i Oh So Special.  Tutaj za dosyć niską cenę możemy dostać cienie o całkiem niezłej jakości.  Osobiście, uważam że ostatnie limitki niby fajne, były całkowicie kolorystycznie nieprzemyślane. Firma musi również popracować nad matowymi cieniami, bo jak niektóre są boskie, to znowu drugie są takie że aż głowa boli… niektóre perły są ciężkie w użyciu… Możecie się ze mną nie zgodzić, ale jeżeli cienie zbyt łatwo się mieszają między sobą, kolory robią się nijakie. Mimo wszystko, te paletki to moje hity 2011
DSCF8612
Paletki Wet N Wild -  cudem wyrwane z USA. Wszystkie paletki poniżej cechują się bardzo dobra jakością i świetnymi kolorami.  LE Baked w brązach, Cool As Cucumber w ciekawym zestawieniu fioletu i zieleni,  ‘nudziakowo'-złote’ Vanity – jak zamiennik dla MAC, Silent Treatment – klasyczny i elegancki zestaw dla każdego i Lust w bajecznych śliwkach :)
DSCF8615
Kredki i flamastry – Essence Long lasting eye pencil  w C’est la cie! i Think khaki! za idealne opakowanie, super trwałość i niską cenę. Catrice Stay on w Mystic Green za to samo co Essence,  Sephora Jumbo liner 12H wear w kolorze 14 violet – za super trwałość i wybór kolorów, Essence eyeliner pen – czuli flamaster w czerni – coś co sprawdza się na szybko…
DSCF8617
Brokaciki- my secret  w kolorze nr 4 – niebieskim – za świetny aplikator, niby pędzelek, ale łatwy w obsłudze + kolor , Essence Glam liner 03 stage diva – za złoto srebrny drobniuteńki brokat – BARDZO IMPREZOWY!, Golden Rose  Extreme Sparkle Eyeliner  07  za boski kolor – czarna baza z złoto-zielonymi iskierkami.
DSCF8624
CDN…. :)
trochę tego będzie Uśmiech
środa, 28 grudnia 2011

Wróciłam po raz kolejny

Zaserwowałam sobie mały blogowy odpoczynek. Powody były dwa – brak czasu, brak chęci. Dzisiaj wróciłam.  Naładowana i pełna energii. Bo tak to jest czasami, że jak łapie chandra i lenistwo to trzeba czasami coś ze sobą zrobić i/lub cos sobie kupić. Ja zainwestowałam po raz kolejny w bloga. Kupiłam sobie .. dwie żarówki… NO i ?  No i wreszcie skończy się frustrująca pogoń za światłem, które ostatnio jest…do bani i właściwie go brak. Żaróweczki ( a raczej żarówy) mają barwę bieli 5500K co odpowiada światłu dziennemu :) Okno mi teraz niepotrzebne i nie musze teraz też biegać od pokoju do pokoju.

Przy okazji dzisiaj ścięłam włosy – z połowy długości. Fryzjerka nałożyła mi farbę w brązie i fiolecie, niestety fiolet nie chwycił tak jakbym chciała, ale mnie to nie przeszkadza. Cały efekt będzie widać na pewno w słońcu… może mogłam się skusić na czerwień… ? ;)

Lampa_włosy

A włosy były gdzieś takiej długości…

DSCF8500

No i test koloru bez manipulowania w programach graficznych. Dodam, że zdjęcia powyżej są robione przy tej samej lampie. Wychodzi całkiem jak w ciągu dnia, prawda ? :)

DSCF8527DSCF8543DSCF8548

Moja bohaterka – ratunek mojej weny twórczej :) No i kto by pomyślał, że jakaś żarówka może sprawić TAKĄ przyjemność kobiecie :)

DSCF8550

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Próbki i próbeczki czyli MAC po raz pierwszy w moich rękach :)


Nigdy nie miałam w swoich rękach produktów MAC, tak więc w momencie kiedy całkiem przypadkiem dowiedziałam się o sprzedaży próbek przez pewną stronę internetową od razu przestudiowałam ich ofertę… I wtedy trafił się Czarny Piątek – i wtedy się skusiłam…. Możecie powiedzieć – głupia – pisze MAC i Ona myśli, że to MAC. Sklep TheBodyNeeds jest znalezione przez bloga Jangsary – a ja tej Pani UFAM :) No i się nie zawiodłam… zakupiłam 4 próbki z Maca z wyprzedaży – konkretniej Paint Pota w kolorze Painterly, Fluidline w kolorze Macroviolet, Chromaline w kolorze Marina Ultra i Golden Bronze Iridescent Powder.
DSCF8381
Painterly – Nudziak. Zawsze myślałam, że to są wyjątkowo trwale kremowe cienie. I w zasadzie to prawda… wiele osób wykorzystuje je jako baza pod cienie lub eyeliner… Jestem nim zachwycona – ale nie z roli ‘cienia’ czy ‘bazy’ ale właśnie jako eyelinera na linie wodną oka… nie podobają mi się białe krechy, a ten nudziak jest idealny… Wniosek taki, że jeszcze muszę poużywać.
DSCF8384
Macroviolet Fluidline – czyli kremowy/żelowy liner. Co mogę o nim powiedzieć… Podoba mi się jego konsystencja, trwałość, jeżeli chodzi o aplikację tego konkretnego koloru… mhh mogło by być lepiej. Jednak mam ochotę dostać w swoje łapska inne kolorki.
DSCF8386
Chromaline Marine Ultra – jak dodałam go do koszyka, miałam nadzieję na niebieską solidną krechę… a niebieski jest taki sobie…..
DSCF8388
Golden Bronze Irdescent Powder – Bardzo ładny miedziany bronzer/rozświetlacz. Idealny na lato…
DSCF8390DSCF8394
Na stronce możecie kupić również produkty TBN, na które też zresztą skusiłam się za rekomendacją Jangsary… I nie żałuję.  Do mojej kolekcji dołączyły Blackened Violet, Blackened Green, Dream the Orient. Te dwa pierwsze to cienie o czarnej bazie pełne drobinek, które przy nałożeniu na odpowiednią bazę ( u mnie Pixie Epoxy ) lub na mokro zmieniają się w prawdziwe klejnoty. Z kolei Dream the Orient – który powinien być cieniem, świetnie będzie wyglądał jako rozświetlacz na lato :)
DSCF8392DSCF8396
Z lewej Bronzer MAC, z lewej Dream the Orient
DSCF8401
Wszystko razem :)
DSCF8404
Mhh intrygujące – albo KTOŚ używa translatora, albo dobrze zna polski, bo ‘ogonki’ są bardzo prawidłowe. A tak serio, serio – fajnie się to czytało  i miło się zrobiło… Zamawiasz w USA, a dostajesz “dziękuję'” po polsku, a nie jakieś tam Thank You ;)
DSCF8409
Podsumowując – żeby coś pomacać, BA! czy kupić z MACa musiałabym nawiedzić Kraków, Wrocław czy Warszawę… Fakt bywam w tych miastach kilka razy w roku, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze do salonu. Same ceny nie powalają na kolana. Takie próbki kosztują w przedziale od 1,5 dolara do 3,5 dolara – czasami dużo, z drugiej strony, wole wydać tyle i przetestować, niż kupić pełny słoiczek czegoś czego nie chcę. Paint pot przypadł mi do gustu, a mam go tyle w słoiczku, że spokojnie mogę go dobrze przetestować… i tak też robię.. co będzie dalej, zobaczymy :)
p.s. Same cienie z  TBN są też rewelacyjne ;) pigmentacja i kolory – w ogóle ! OCH!
niedziela, 18 grudnia 2011

inspire_świąteczny mani


Miałam kilka dni przerwy w pisaniu postów – za co bardzo przepraszam – święta, sprzątanie, gotowanie…ale bloggera śledziłam regularnie…
Na Pintreście ;) znalazłam całkiem ciekawe mani świąteczne… i od razu przyszło mi do głowy, że wszystko co konieczne do wykonania tego czegoś, mam pod ręką. Fakt, Wszystkie french nudziaki mam do bani, no ale mimo wszystko… spróbować można, no nie ?
tumblr_lpo0s8cfkT1qkmsleo1_500
Zdjęcie pochodzi podobno z tego bloga >>http://alllacqueredup.tumblr.com/
Moja wersja wygląda tak:
DSCF8313DSCF8321DSCF8323DSCF8331
Użyte:
Catrice Clay-ton, my hero
Catrice -Mona Lisa is staring back – puszcza bąbelki :/ dlatego musi być nakładany maksymalnie cienko 
Essence – Make it golden

Wniosek: Zdecydowanie podoba mi się bardziej w wersji jasnej….DLATEGO mam dyspensę na kupno jakiegoś porządnego nadziaka ;)
A wg Was, błotny czy nudny podkład ?

PS – No i chyba znalazłam nieświadomie odpowiednik wysokopółkowy do Essence make it golden – Deborah Lippmann :) >> http://kosmetista.ru/blog/lakomaniac/17049.html <<
wtorek, 13 grudnia 2011

Golden Rose–Paris Magic Color 311 i 307


W te wakacje przy okazji zakupów w Carrefourze  wstąpiłam do salonu Golden Rose. Z koszyczków wygrzebałam jedno cudo – 307 – czyli zimny filecik opalizujący na niebiesko. No i się zakochałam…. Problem był taki, że jak kolejnym i kolejnym razem odwiedzałam ten salon – nie umiałam znaleźć charakterystycznej buteleczki… mówię sobie – ‘ lipa , trudno’… a teraz biję się ostro w głowę, że dokładnie nie zerknęłam na półki… Tutaj złapałam intensywny bakłażanowy i ciepły fiolet – w tym się zakochałam jeszcze bardziej :) W ramach ograniczenia wydatków, wyjątkowo wyszłam tylko z jedną buteleczką :) Mój odwyk jest coraz skuteczniejszy :D
DSCF8216
Kolor 307 – potrzebuje 4 warstw do konkretniejszego krycia – nie jest to wada, bo nawet przy 4 warstwach trzyma się bardzo dobrze – schnie równie szybko. Jego pół-transparentność powoduje, że może z wielkim powodzeniem być używany jako TOP.
DSCF8218DSCF8230
311 – to bardzo ciepły fiolet. Kojarzy mi się z lakierami Zoya- bodajże kolor Valerie ( chociaż nigdy takiego nie miałam w swoich rękach >> ). Drobinki w lakierze są bardzo intrygujące – czasami po prostu fioletowe, czasami srebrne a kolejno – złotawe :) Magia koloru i feeria barw :) MNIAM :D Ten kolega ma całkiem dobre krycie – tutaj wystarczają 2 warstwy aby uzyskać krycie i intensywny kolor…
DSCF8229DSCF8226
Na pazurkach trzymają się naprawdę przyzwoicie – u mnie z lekkimi odpryskami wytrzymały 3-4 dni – z praniem, zmywaniem podłóg, myciem okien, zdzieraniem plamek – ogólnie dużo nieprzyjemnego i wilgotnego środowiska… Jestem naprawdę pod wrażeniem :)
DSCF8234
DSCF8236DSCF8253
Muszę przyjrzeć się dokładniej kolorom z tej kolekcji….
niedziela, 11 grudnia 2011

Paleta róży – czyli jeden z kolejnych nabytków z paczki z BuyInCoins.com


DSCF7562
Napisze od razu i prosto z mostu – nie jestem znawczynią różów – gdyby nie ten blog, żyłabym szczęśliwie w świecie bronzerów… no ale… ale jestem tutaj, czytam wasze blogi, czytam wasze sugestie, odczucia itp itd…. i po raz kolejny  postanowiłam skorzystać z atrakcyjnej ceny (7 dolarów ) i kupić wielopak róży… Jeżeli chodzi o trwałość róży, nie wiem dokładnie jak to z nimi powinno być – u mnie – jeżeli zbyt często nie dotykam twarzy róże w stanie idealnym wytrzymywały 5 godzin, potem  stopniowo ‘wsiąkały’ w skórę.   Wielkość wytłoczek z zawartością  jest odpowiednia żeby każdy pędzel nabrał wiekszą ilość bez zbędnego rozsypywania bo bokach – na oko jest to wielkość dużego cienia pojedyńczego z Inglota.. z drugiej strony cienie są na tyle miękkie, ze się mocno kruszą. Dlatego najlepszym sposobem jest nabieranie na pędzel a la ‘stempel’ a następnie powolne budowanie koloru. Jasne, można zrobić też wszystko na szybko– ale ja mam tutaj ten jeden swój ulubiony róż (ostatnio) i będę go szanować!
Kolorki: rozświetlacz o różowym odcieniu – satyna
DSCF7566
Rozświetlacz o brzoskwiniowym odcieniu – satyna
DSCF7567
Rozświetlacz/róż – jasny róż –satyna/perła
DSCF7568
Róż – koralowy mat z srebrnymi drobinkami   bardzo fajny, ale nie odważyłam się go jeszcze użyć…
DSCF7569
Róż w kolorze Ceglasta satyna – bardzo fajny >> użyty prawdopodobnie tutaj<<
DSCF7573
Róż – matowy  prosiaczkowy róż – moim zdaniem zbyt kredowy
DSCF7575
Mój ulubiony _ uniwersalny satynowy koral – na policzku tworzy taflę >>użyty tutaj<<
DSCF7581
Matowy przygaszony róż – i po raz kolejny – zbyt kredowy  - całkiem ciekawy
DSCF7583
PINKY – róż w różu – kredowy i nie w moim guście – zimna tonacja
DSCF7584
Satynowy koral dla jasnych cer lub rozświetlacz dla ciemniejszych karnacji
DSCF7587
Na pewno jest to fajny gadżet dla tych którzy chcą zobaczyć jaki kolor jest dla nich najlepszy, jak to wygląda i przede wszystkim – poeksperymentować. Myślę, że to produkt wart swojej ceny. Chociaż brakuje tu bronzerów ;)