Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
środa, 30 listopada 2011

The Etude House–Real Art Cleansing Oil Fresh


Swój pierwszy olejek myjący kupiłam na Biochemii Urody i byłam bardzo zadowolona o ile nie w wniebowzięta. Zmywał wszystko.  Idąc za ciosem, po wypróbowaniu całej tony żeli, peelingów i takich tam do mycia twarzy, wróciłam do olejków. Miałam sama zrobić, ale stwierdziłam, że tym razem jeszcze skusze się na sklepowy i zobaczymy jaki będzie efekt.
DSCF6181
Po pierwsze, jak to zwykle z Etude House bywa, opakowanie jest bardzo fajne – plastikowe i nieco tanie, ale efekt wizualny bez zbytniego przyglądania się szczegółom jest fajny, wpadający w gusta. Buteleczka i pompka do buteleczki są osobno – ciekawe… a wszystko wpakowane w fajne plastikowe pudełko z elementami zamalowanymi i przeźroczystymi – to tak jakby zaglądać komuś przez okno, albo podziwiać coś przez sklepową szybę – no cóż, każdy z nas ma coś z podglądacza :) Pompka jest zabezpieczona przez pierścień plastikowy w roli blokady. Ja swój wyrzuciłam, bo u mnie olejek stoi na półce obok umywalki, ale jeżeli ktoś chciałby z tym czymś podróżować, taki ‘ring’ zabezpiecza przed przypadkowym naciśnięciem – a wierzcie mi, pompka jest solidna, ale chodzi jak masło..
DSCF6187
Jeżeli chodzi o sam olejek, jestem zadowolona z efektu. Już dawno żaden środek do oczyszczania sam w sobie nie robił z moją twarzą tak wiele dobrych rzeczy. Zapach jest fajny i świeży, a skóra odwdzięcza się zdrowym wyglądem bez poczucia ściągnięcia. Z tego co zauważyłam, z tej serii jest jeszcze jeden olejek oraz mydło. Oczywiście nie doczytałam (albo nie chciałam doczytać ), że mydło to pomaga zbyć olejek i pozostałości po tym co olejek zmywa. Przykładowo, zmywam cały makijaż, łącznie z ciemnymi cieniami, czarnym jak smoła tuszem i woodoodpornym linerem w czerni , no samo zmywanie zaczerniałej oliwki może być nieco kłopotliwe. Wtedy dobrze użyć mydła. Rzecz w tym, że na jakiś czas mam zamiar odłożyć tradycyjne środki myjące i ewentualnie korzystać z nich w chwilach  konieczności – np wyjazdu.  Poza tym, jakoś nie widzi mi się pakować mydła na oczy. Więc najpierw robię demakijaż, a potem pakuje na twarz olejek i domywam resztki brudu. potem opłukuję letnią wodą. I delikatnie oklepuję twarz ręcznikiem. Dla tych którzy nie stosowali olejów do mycia twarzy, chciałam poinformować, że ten olejek nie zmywa się do końca – to znaczy pozostawia uczucie lekkiej tłustości – ale tylko do momenty wytarcia w ręcznik.
Kolejnym plusem tego olejku jest po raz kolejny opakowanie – bo gdy niestety dosięgnie dna, zawszę mogę wlać do niego swój olej własnej roboty :D póki pompka będzie działać !
A! Jest też wydajny – przez miesiąc stosowania zniknęła mi dopiero 1/5 opakowania :)

3 komentarze:

  1. Wygląda zachęcająco - ciekawe jaki ma skład.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham olejki myjace z BU wiec ten mnie zaciekawil:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy. Nie używałam jescze olejku do demakijażu

    OdpowiedzUsuń