Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
poniedziałek, 21 listopada 2011

Odpowiedniki, alternatywy i zamienniki part TWO


Dupe – to nic innego niż skrót od słowa duplicate – czyli kopia. Prawdę mówiąc, zostałam wychowana tak, że zdobyczą jest ‘to’ co kupiło się o  a) dobrej jakości, b) unikalnym kroju/kolorze, c) niepowtarzalne  - i wszystko po jak najniższej cenie. Jestem osobnikiem o krwi łowcy – grupa 0 – która powinna kochać mięso – zamiast mięsiwa, ja kocham polować, ale na kosmetyki i nowinki   Może dlatego lubię szukać tańszych odpowiedników. Dlaczego w dzisiejszych czasach warto szukać ‘dupe’ów’? Bo nie raz płacimy kupę kasy za marketing, za znaczek, za opakowanie. Nie powiem, że jestem na to odporna, ale powiedzmy, że skutecznie ogarniam swoją rządzę posiadania ;)
BO….Odpowiedź jest prosta. Wiele marek tak naprawdę pochodzi od jednej konkretnej firmy – spółki matki która posiada spółki córki. I tak dla przykładu pod Estee Lauder należy 27 firm w tym MAC, Smashbox, Clinique oraz Bobbi Brown.  Znany wszystkim L’Oreal Paris  posiada takie marki jak Lancome, Shu Uemura, Giorgio Armani i drogeryjne marki jak Maybelline i Garnier.
Kosmetyki nie raz produkowane są w tych samych fabrykach ( najczęściej w Azji), nie raz w tej samej formule. Czasami są minimalne różnice – ale to da się zrozumieć jeżeli chodzi o obniżenie kosztów produkcji jakiegoś tam specyfiku. Powiedzmy, taka szminka – nie ma bata żeby użyć ‘drogiego’ środka koloryzującego, ale można użyć droższego składnika bazowego. Czasami lakiery, szminki wysokopólkowych marek które kosztują ponad 100-200 zł za opakowanie – za jakiś czas prezentowane są jako nowość w innej marce, która oferuje ten sam produkt po 20 zł. Bywa też tak, że ‘wysokopólkowe’ marki ‘pożyczają’ formuły prosto od tych ‘niskopolkowych’.  Poza tym, istnieje przecież skończona liczba kolorów i wariacji na temat – i czy czy warto wydawać pieniądze na szminki, cienie i lakiery różniące się o ton czy dwa? Jeżeli są tanie – jasne, jeżeli ktoś ma kasy jak lodu – jasne.
Ze swoich reserch’ów mam kilka 100% dupe’ów…
Czy macie ochotę poznać kilka z nich ?  Kto ma iść na pierwszy ogień: kolorówka ust czy oczu? Mam tez na oku kilka dupe’ów lakierowych.

A tak dla wiadomości – pisałam w Odpowiedniki, alternatywy i zamienniki o zamienniku Primer Potion z Urban Decay – był to Etude House Proof 10.  Kolejnym zamiennikiem – potwierdzonym skutecznością 100% jest ELF Mineral Eyeshadow Primer  za trzy funty. I z ręką na sercu, mogę powiedzieć, że jest rewelacyjny.

9 komentarze:

  1. Ile w tym jest racji. Świetnie to ujęłaś. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie moge sie zgodzic. Zachecona pozytywnymi recenzjami ELF Mineral eyeshadow primer kupilam go i nie ma co porownywac go z Urban Decay (mam 3cia z kolei baze).

    Na bazie ELF cienie trzymaja sie lepiej, ale baza czesto 'roluje sie' i nie trzyma sie dlugo. Urban Decay to zupelnie inna historia.

    pozdr

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoja 'filozofia' poszukiwania dupe'ów bardzo do mnie przemawia. Już się nie moge doczekać tego posta i wpierw chciałabym poczytac o kolorówce oczu. Bardzo wiele rzeczy zamawiasz na ebay'u i zainspirowałaś mnie do robienia zakupów ogólnoświatowych:)Zawsze wchodze na Twój blog z nadzieją, że zaprezentujesz znowu jakis kosmetyk zamówiony na tym zakupowym portalu. Mam nadzieje, że po Twoich 'dupe'owych' postach będę mogła coś świetnego kupić:)

    Mi.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Dorota - przynajmniej studia marketingowe na coś mi się przydają ;)

    @Goś - mnie ELF Mineral Eyshadow Primer bardzo spasował - chociaż ma krótką datę przydatności. UD nigdy nie miałam w swoich rękach, ale jakoś niechcemi się wierzyć, że to cudo nad cudy - moim zdaniem to kwestia tego co się lubi - a ja lubię i na mojej tłustej powiece cienie ( minerały, Ingloty, NYXy wytrzymywały ponad 12 godzin bez rolowania). Życie mnie nauczyło że metoda nakładania jest krokiem do sukcesu. Poza tym, nie mam szans żeby większość moich 'dupe'ów' potwierdzić...dlatego mówię oficjalnie - że wszytko pochodzi z oficjalnych i sprawdzonych źródeł, niekoniecznie z moich własnych doświadczeń - bo np do MACa nie mam dostępu - ani pomacać ani pomalować...

    @Anonimowy - lubię ogólnoświatowe zakupy - bo wyrywam się z monotematyczności w polskich drogeriach... jak kiedyś każde wejście do Rossmanna mnie podniecało, tak teraz ... mhh jest ok, ale szafy z kolorówką zazwyczaj obchodze wielkim łukiem :) nie wiem dlaczego :) po prostu :) Jeżeli chodzi o cienie - nie ważne jak się je je, ważne jaki mają kolor 0 im bardziej odjechany, tym bardziej dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. @shinodka: Jak mozesz porownywac cos, czego nigdy nie mialas?

    OdpowiedzUsuń
  6. @Gos - ja nie porównuje - ja mówię wszem i wobec - że info znalazłam na sieci - mam Etude House Proof 10 - i jest jak dotąd najlepszą bazą jaką miałam , miałam ELFa- i to jest drugi primer po Etude House który uwielbiam. Widzisz, na dzień dzisiejszy nie mam tyle kasy, żeby wszystkiego próbować - a UD nie należy do najtańszych... Opieram się na doświadczeniach tych, którzy są wiarygodni i mają większe doświadczenie z markami zagranicznymi. Dostęp do MACa jest w Polsce ciezki - zawsze ogę być posądzona że kupiłam podróbę, UD - nie ma sensu kupować UD w drogerii ( a u nas się raczej z UD w drogerii nie spotkałam) po zawyżonej cenie z marżą że ho ho, a ponadto obawiam się, że strony docelowej czyli http://www.urbandecay.com nie wysyłają do Polski - kiedyś próbowałam i nie mogłam. Z drugiej ręki nie chce kupować.

    OdpowiedzUsuń
  7. @shinodka To ja dodam od siebie - nie, nie jest. To tak jakby porownywac Ferrari i Fiata Pande. Oba to samochody, dla jednego Panda to super auto, dla innego nie ma zycia poza Ferrari :)

    Tak samo jest z baza - a probowalam juz ich wiele, od niskiej po bardzo wysoka polke. I miesiac temu kupilam ELF w ramach oszczednosci pieniedzy. I uwierz mi na slowo (badz nie) jest ogromna roznica pomiedzy UD i ELF mineralna baza.

    Nikt nie ma wystarczajaco duzo pieniedzy aby kupowac wszelkie kosmetyki. Ale Twoj wpis jest faktycznie mylacy - jak i informacje na sieci. Wydawalo mi sie, ze piszesz o swoich doswiadczeniach, bo takie lubie czytac najbardziej.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. @Goś - porównanie Ferrari i Fiata Pandy - umhhh moim zdaniem to lekkie przegięcie. Ale to twoja opinia i twoje prawo - tak samo jak publikowanie postów na moim blogu - moje prawo co pisze, co znalazłam, czym chcę się podzielić - prawda ? . Dziękuję za konstruktywną krytykę. Może kiedyś będzie mi dane spróbować słynną UDPP, póki co, dane z sieci raz mnie zawodzą raz potwierdzają regułę. Powiem tylko tyle że znam kilka osób które używały UDPP, Etude Proof 10 i Elf Mineral Primer - i duża większość z nich ma podobną opinię. Poza tym, każdy pisze o tym co lubi i co dla jego skóry jest dobre. Nie można liczyć na to że wszystko pasuje pod wszystkich - co staropolska prawda jest taka - co je do wsystkiego to je do nicego... :D Poza tym, chcę się dzielić tym co znalazłam, chcę potwierdzić lub zaprzeczyć to co znalazłam w sieci u wujka Googla, chcę poznać namacalnie. A czasami nie ma bata żeby wszystkiego sobie pomacać...

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja jestem bardzo ciekawa posta :) I też nie raz mam tańsze odpowiedniki (wyszukane np z blogów, youtube), które w 1000% mnie zadawalają, że nawet nie mam ochoty testować tych drogich.
    Wiadomo, że post na ten temat to jest opinia autorki i możemy się z tym zgadzać lub nie. Niemniej jednak uważam taki post za baaardzo przydatny, taka mini kopalnia wiedzy o tańszych alternatywach, które z pewnością warto wypróbować!
    Pozdr i czekam z niecierpliwością :P

    OdpowiedzUsuń