Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
niedziela, 23 października 2011

Shinodka kontra marne jesienne oświetlenie–czyli Mini Photo Studio like a Pro ;)

Nadchodzi czas, gdy strasznie się frustruję przy cykaniu fot do postów. Wieczne czekanie na światło, brak czasu, gdy to światło się pojawi i totalny brak światła jak mam dużo czasu. Tak więc od dłuższego czasu poszukiwałam jakiś informacji na temat pstrykania fotek w trybie makro. Kilka eksperymentów mi się nie udało, ale oświadczam, z wielką radością – że to, co tym razem wypróbowałam, pozwala mi na pstrykanie wyraźnych fot nawet o 2 w nocy :D Bo widzicie, prowadzenie bloga ma być przyjemnością a nie obowiązkiem, udręką i marnowaniem czasu na obróbki, dopieszczania itp. Wszystko ma iść miło, ładnie i przyjemnie. A mnie szlag trafia, kiedy siedzę nad czym godzinę i to ciągle nie wychodzi jak powinno. Ta metoda sprawdza się przy robieniu zdjęć małym przedmiotom – w moim wypadku cieniom itp. Teraz musze pokombinować przy zdjęciach twarzy :) Jakby nie było, zawsze mogę włożyć głowę w to pudło ;P

Mam więc okazję przedstawić Wam moje nowe stanowisko przyjemnej pracy :)

DSCF6087

Moje mini studio kosztowało – 0 zł :D

- Pudło po przesyłce z Gmarketu – odpowiednia wielkość, chociaż wydaje mi się, że jak przyjdzie moja nowa paleta z 88 cieniami – to się nie zmieści :)

- mini statyw – dodany do karty pamięci do starego aparatu – na allegro możecie znaleźć podobny od 2 zł/szt.

-papier śniadaniowy – rozciągnięty pomiędzy ramkami – lewa, prawa i daszek :)

-klej zwykły, taśma klejąca – dla stabilizacji i doklejenie tego i owego

- dwie kartki A4 sklejone razem, jako tło. Polecam tez zaopatrzyć się w tło czarne. Jako tło może być też użyty jakiś zbędny materiał.

- lampka – nad biurkiem – skierowana centralnie na daszek.

Brakuje mi – jednej lub dwóch lampek po bokach.

Mam - aparat z trybem makro i z możliwością ‘ręcznego’ ustawienia balansu bieli. W moim aparacie jest też opcja super makro – mogę robić zdjęcia z odległości 2 cm – niestety, wtedy opcja fotografowania z flashem odpada – wtedy potrzebuje lub mogę potrzebować dobrego doświetlenia z dodatkowych lampek bocznych. Ewentualnie zaczynam kopać w ustawieniach – o ile się nie mylę, ustawiam czas i przysłonę :) W najbliższym czasie będę sprawdzać wszystko w praktyce :D

No i kto powiedział, że pisząc bloga, nie nauczę się niczego nowego :) i w dodatku – ciągle się uczę ;) nic, wracam do pstrykania ;D

11 komentarze:

  1. Świetny pomysł! Jak zupełnie zacznę mijać się ze światłem dziennym to chyba też coś takiego zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, fantastyczny pomysl. Fakt, przy jesiennym oswietleniu bez profesjonalnego sprzetu bardzo ciezko robi sie zdjecia. Pozdr

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł na namiot bezcieniowy! Brawo!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No pomysł genialny. JA też kombinuję na różne sposoby, ostatnio był karton po butach. :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny sposób, muszę coś takiego wypróbować, bo niedługo też będę miała takie problemy jak ty. Nadchodzi zima ;(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam to samo , świetny pomysł !

    www.the-anni.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Namiot 1-wsza klasa! :) Mam coś podobnego w domu, sprawdza się świetne w chłodnych, ciemnych miesiącach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. wow, ale jesteś pomysłowa :)
    Muszę zrobić coś podobnego hehe

    OdpowiedzUsuń