Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
sobota, 22 października 2011

Jestem ignorantką–czyli kilka prawd o sztucznych rzęsach….

Zawsze podziwiałam dziewczyny noszące sztuczne rzęsy – podziwiałam, bo niestety jakoś nie wyobrażałam sobie, że ja sama będę je nosić. Widzicie… kiedyś mieszając jakąś tam potrawkę w garnku przysłuchiwałam się telewizyjnemu wywiadowi z Matyldą Damięcką. Wywiad przeprowadzony był w okolicach Bożego Narodzenia – a redaktorka zapytała Matyldę o potrawy wigilijne. Potem padło pytanie o karpia – Matylda stwierdziła, że jako dziecko nienawidziła karpia, a teraz lubi – i zaraz po tym padło zdanie, które mocno wryło się w moją głowę - “BO DO PEWNYCH RZECZY TRZEBA POPROSTU DOROSNĄĆ”. Tak więc – Ja - zaczęłam dorastać najpierw do sztucznych paznokci – i dorosłam do tego stopnia, że opanowałam sztukę nakładania żeli i akryli.

Zawsze byłam i jestem chłopczycą, która kocha chodzić w wygodnych jednokolorowych bluzach ( najlepiej w ciemnych kolorach), a w torebce ma więcej dyskietek, CD i USB niż rzeczy kosmetycznego pochodzenia – za to szafki nie wytrzymują tego ciężaru – chłopczycą, która uważała, że tipsy są obciachowe – szczególnie brokatowe– dopóki sama nie założyłam pierwszy raz na wesele koleżanki. Z rzęsami miałam podobnie, chociaż, uważałam jednak, że nie są obciachowe ;)

Anegdotka – koleżanki pytające mnie o lusterko, dostawały płytę CD :D jeżeli taką miałam w torbie

Swoją przygodę zaczęłam od sztucznych rzęs kupionych w jakiejś drogeryjce z dołączonym klejem do nich – masakra. Potem, po dłuższym czasie, kupiłam rzęsy w kępkach ( z knotem- węzełkiem – i to najtańsze ) plus klej czarny – z Ardell’a jak się okazało. Byłam zawiedziona – nie kleił się jak sobie wyobrażałam, kępki kupiłam za długie – JEJKU, czemu mnie wtedy nie tknęło i nie poszperałam w NECIE !! – Rzęsy poszły do kosza, klej na spoczynek do koszyczka. Potem kupiłam rzęsy na pasku, klej z Ardell’a ( a taka dobra firma ! ) nie dał rady. Ardell poszedł chyba do kosza – nie wiem,prawdopodobnie tak bo nie umie znaleźć, a z otwartymi ramionami przywitałam kultowy DuoAdhesive. I jak się okazało, działa – na rzęsy w pasku i na rzęsy z węzełkiem.

Kolejna ‘rzęsista’ historia – od dłuższego czasu zamierzam wybrać się na przedłużenie rzęs metodą 1:1. Intryguje mnie to, ale z drugiej strony przeraża, że mam siedzieć tam 2-3 godziny z kosmetyczką, która z bliska przyglądając się moim rzęsom, przygląda się też nie najlepszej kondycji ( ostatnio ) skóry :D Więc, jakoś tak zwlekałam. W maju siedząc na weselnym przyjęciu u kumpeli, rozmawiając z drugą kumpelą – zapatrzyłam się w jej rzęsy. Mówię jej – ‘Huczi, ale ty masz rzęsiska’ a ona mi na to, że to kępki i że kosmetyczka przykleiła je, że powinny wytrzymać jakieś 2-3 tygodnie. Oczywiście, temat przemknął w związku z innymi rozrywkami jakie to zazwyczaj macie okazje spotkać na weselach i innych tego typu imprezach.

PUENTA z mega długiego wstępu

Sztuczne rzęsy dzielimy na :

- kępki

- w pasku

- indywidualne

(uwaga, w języku angielskim kępki również istnieją jako ‘indyvidual’ )

Rodzaj wykonania:

- sztuczne ( znaczy plastik )

-naturalne ( znaczy włos ludzki lub inny – ale postanowiłam że nie będę się zagłębiać w ten temat ;)

Kępki występują w 3-4 rozmiarach (extra small 6 mm, small 8 mm, medium 10 mm, long 12 mm )z węzełkiem ( knot ) i bez węzełka (knot free).

JAK UŻYĆ?

  • Rzęsy w pasku, po przycięciu przyklejamy do powieki jak najbliżej linii rzęs. Polecam słynny DuoAdhesive – klej niepodrażniający lateksowy ( taaa ), który jest łatwy w użyciu, wydajny, wytrzymały i łatwo zdjąć rzęsy nim przyklejone.
DUO_Eyelash_Adhesive_F-500x500

Rzęsy w kępkach – tak dziewczyny – tutaj opowiem wam czysto teoretycznie po przeprowadzonym research’u internetowym.

  • Kępki bez węzełków możemy kleić bezpośrednio do rzęs ( wtedy rzęsy wytrzymują do 5 tygodni ) lub do powieki.
  • Kępki bez węzełka powinno się kleić do odtłuszczonych rzęs i absolutnie nie kleić ich do powieki. Kleimy ‘na’ lub ‘pod’ rzęsy. Potrzebujemy wtedy specjalnego kleju np Ardell LashTinte ( kolor czarny lub przeźroczysty – prawdopodobnie wyrzuciłam go – sic! :/ ). Dodatkowo, nosząc rzęsy tego typu nie poleca się używania tuszu do rzęs, jeżeli już – to nie wodoodporny, beztłuszczowy, a zmywanie musi się odbywać za pomocą płynu/mleczka/itp na beztłuszczowej bazie – tłuszcz osłabia wiązanie kleju, a za tym idzie ograniczona żywotność rzęs na powiece. Ściągamy specjalnym płynem.
  • LashTite_Dark8347_2











  • Kępki bez węzełka klejone do powieki, powinny być również przyklejone do rzęs. Obowiązkowo na wytuszowane rzęsy – trwałość do najbliższego demakijażu. Tutaj sprawdza się LashTinte jak i DuoAdhesive. Kleimy ‘na’ lub ‘pod’ rzęsy.
  • Kępki z węzełkiem przykleić na pomocą kleju lateksowego np. DuoAdhesive ( czarny lub white/clear ). Z węzełkiem kleimy zazwyczaj pomiędzy naturalnymi rzęsami. Żywotność takich rzęs – do najbliższego demakijażu. Rzęsy najpierw można wytuszować przed lub po, rzęsy kleić przed lub po pełnym makijażem oka. Przed lub po wytuszowaniu ( w zależności od preferencji) zaleca się użyć zalotkę, by rzęsy się ze sobą ‘scaliły’.
  • Rzęsy indywidualne metodą 1:1 – polecam kosmetyczkę lub przyjaciółkę kosmetyczkę. Żywotność to ok 3 miesiące – ale po 4-5 tygodniach zaleca się uzupełnienie. Chodzą pogłoski, że taki zabieg niszczy naturalne rzęsy – moim zdaniem – rzęsy i tak wypadają, więc jeżeli ktoś naprawdę ma problem z przykrótkimi i rzadkimi rzęsami – polecam jak najbardziej. Polecam również osobom które nie mają czasu/cierpliwości na codzienny staranny makijaż. Jednak, dziewczyny uważajcie na ‘zbyt dramatyczny’ wygląd. Znam parę dziewczyn, które regularnie używają tej metody, jednak efekt czasami zbyt przypomina ‘sztuczne rzęsy w pasku’. Moim zdaniem, metoda ta, ze względu na swoją żywotność powinna być bardziej ‘naturalna’ na codzień – ale to tylko moje osobiste odczucie :D wolno ci Tomku….

I to by było na tyle… teraz ruszam na dogłębne poszerzanie wiedzy ;) Jeżeli piszę źle – moja wina – bo dopiero ‘DORASTAM’ do rzęs.

10 komentarze:

  1. Wlasnie musze zakupic klej (wlasnie ten, Duo duzo dobrego o nim slyszalam:))

    Bardzo ciekawy blog, akurat takich szukam. Dodaje do obserwowanych i zapraszam do mnie.

    Milej soboty:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie próbowałam i choć fajnie to wygląda (np na imprezę czy ważniejsze wyjście) to jakoś nie wiedziałabym jak sie za to zabrać, bałabym się czy nie zniszczę sobie swoich rzęs..

    OdpowiedzUsuń
  3. Podejrzewam że z klejem lateksowym - czyli DuoAdhesive nie zniszczysz. Dzisiaj nałożyłam kępki na tusz, przy demakijażu wszystko ładnie zeszło :) bez szarpaniny. Ale żeby coś więcej na ten temat powiedzieć, muszę spędzić kilka nocek z tym tematem :D

    OdpowiedzUsuń
  4. czasami fajne oferty na przedłużanie rzęs można znaleźć na tak modnych ostatnio portalach (groupon, citeam) i nie jest to reklama :) ja sama się zastanawiałam, ale mam okulary i zazwyczaj nawet delikatne sztuczne rzęsy mi o nie haczą, więc przedłużone by się opierały na szkłach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. tak, znam te portale ze zniżkami - sama wykupiłam u nich kupony na kursy i depilacje laserową. Poza tym też jestem okularnicą lub nosze soczewki, ale jakoś nie zauważyłam haczenia o szkła :) Może tutaj zależy jaką długość wybierzemy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś niedawno kupiłam klej Duo i jestem bardzo zadowolona, ale jak mogłabym nie być jeśli to jeden z najlepszych. Nie ma się co bać sztucznych rzęs, ponieważ zazwyczaj przykleja się je do powieki (te przyklejane najwyżej na 1dzień) więc rzęsy się nie psują, bo nie mają nawet styczności z klejem. :)
    Co do 1:1 to trzeba pójść do zaufanej kosmetyczki, bo niestety źle przygotowane i źle przyklejone dadzą nie dość, że komiczny efekt to osłabią też rzęsy, które szybko wypadną, więc i efekt utrzyma się krócej. Do tego mogą zostać uszkodzone, że połowa nie odrośnie. To tak jak z robieniem akrylowych lub żelowych paznokci- szuka się najlepszej osoby do tego, by nie zepsuła paznokci i by paznokcie wyglądały jak najbardziej naturalnie (czyli żeby były cienkie, a nie grubaśne jakie robi większość samouków).

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz, nie obrażałabym samouków jeżeli chodzi o paznokcie - znam dwie osoby które robią dobrze pazurki i w akrylach i a żelach ( lepiej niż profesjonalista z dyplomem u której zapłaciłam 200 zł za żelowego frencha ), a nawet manicure japoński, a są samoukami. Każda z tych osób powiedziała mi, że mnóstwo czasu poświęciła na ćwiczenia - na sobie, na manekinach - czyli dokładnie jak to robiły profesjonalistki na kursach ( same kursy nie trwają na tyle długo, żeby wyćwiczyć tą sztukę). Sama jestem samoukiem, ale paznokcie robię tylko i wyłącznie sobie, ewentualnie jakimś ryzykantom - na własną odpowiedzialność. Punkt pierwszy w pazurkach - wiedza, potem praktyka, potem dobre materiały. Im więcej udziwnień, tym większe grubasy wychodzą, szczególnie przy cyrkoniach i suszonych kwiatach...

    Jeżeli chodzi o rzęsy 1:1 polecam dobrą kosmetyczkę z tego względu, że samemu jest cholernie ścieżko przeprowadzić taki zabieg na sobie, po drugie - koleżanka nie zawsze ma zdolności motoryczne..

    OdpowiedzUsuń
  8. Napisałam większość, a nie wszyscy. Niestety każda osoba którą znam i jest samoukiem robi tak grube paznokcie, że aż się na nie patrzeć nie da, a robią zwykłe fancuskie manicure, więc tu nie chodzi o ozdoby. Nie mam nic do osób, które robią za darmo by ciczyć lub za drobną opłatą na sobie i znajomych, ale te osoby które znam robią za ponad 100zł i są polecane co raz to nowym osobom.
    Dlatego nie jestem też za tym, by chodzić do znajomych, którzy robią 1:1, właśnie z tego samego powodu, bo metoda prób i błędów nie zawsze da dobry efekt i mogą być potem problemy z przeżedzeniem rzęs. Chyba, że ma już duże doświadczenie i długo już w tej branży siedzi. Dlatego trzeba zawsze wszystkich sprawdzać, a nie chodzić do pierwszej-lepszej osoby, która dopiero zrobiła kurs.

    OdpowiedzUsuń
  9. Napisałam tak, że i tak wiekszość z nas zamiast 'więszkości' przeczyta 'wszyscy' :)

    serio, 100zł i ktoś im przychodzi na tego frencza ? za 100 to już można znaleźć fajną ofertę w salonie kosmetycznym.

    przedłużanie metoda 1:1 - też zalecam kogoś kto ma na to papierek, pazurki da się odratować i trzeba zawsze kontrolować żeby specjalistka od pazurków nie piłowała za mocno powierzani płytki paznokcia - bo może być bardzo nieciekawie.

    Jednak oczy i okolice oczu to bardzo wrażliwa strefa, wiec nie marto eksperymentować.

    OdpowiedzUsuń
  10. No właśnie też się dziwię, że mają chętnych na te paznokcie.

    OdpowiedzUsuń