Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
niedziela, 9 października 2011

ELF- Beauty Encyclopedia Eye Edition

Ta paletka jest jednym z moich pierwszych zamówień ELFowych i w ogóle jednym z moich pierwszych zakupów z zagranicy przeprowadzonej od samego początku do końca samodzielnie. Na zdjęciu poniżej – jak powinna wyglądać paletka w całości.

6201452

Ogarnęła mnie mania depotowania i wsadzania wszystkiego do paletek, więc i tej paletce się nie upiekło. Sama forma książeczki jest bardzo fajna – taka gazeciarska. Pierwsze co nie spodobało mi się po otwarciu palety – to zapach – chemiczny. Kosmetyki z ELFa mają to do siebie, że niektóre ładnie pachną- niektóre śmierdzą – mimo, że różnią się tylko kolorem odcienia. Tutaj przede wszystkim ‘śmierdziały’ cienie kremowe. W ogóle nie trafiły w moje gusta – średnio na pigmentowane, trzymały się na powiece jak średniej jakości cień w kredce, a po jakimś czasie stawały się na skórze jakieś takie nijakie. No i poza tym, strasznie oblepiały się osypanymi cieniami.

DSCF4585

Same cienie miały fajne wizualnie kolory, jednak w praktyce…. Połowa była dobrze napigmentowana, druga połowa – prawie w ogóle. Niektórzy lubią taki efekt – ja lubię mocną pigmentację – taka moja fanaberia. Wolę nałożyć mniej i uzyskać jakiś tam efekt, niż walić tony cienia na powiekę żeby cokolwiek uzyskać. Sama konsystencja cieni – bardzo miałkie, niektóre bardzo kredowe i delikatne – ale w tym sensie, że jeżeli mocniej dotknęło się je palcami, lub pędzelkiem – miały tendencję do rozwarstwiania się. Tak mnie tknęło żeby dać im jeszcze jedną szansę. Zdepotowałam – i tutaj po raz kolejny się zawiodłam – wytłoczki były z aluminium i nie chciały współpracować z moją paletą magnetyczną a cienie kruszyły się niemiłosiernie przy jakimkolwiek manewrze :( Cienie skruszyłam, dodałam po ociupince mix medium z mocnym alkoholem i zapakowałam je z powrotem na swoje miejsca. Niestety nic to nie dało :/ Tak jak wcześniej – połowa cieni poleci do kosza. Zostawię sobie tyle te które są lepiej napigmentowane.

DSCF4588

Kredka z paletki od razu wylądowała w koszu – nie moja bajka.

Podsumowując – nie było to to czego się spodziewałam, ale nie liczyłam też na zbyt wiele. Sama radość po złożeniu pierwszego samodzielnego zamówienia i te napięcie przy otwieraniu paczki i późniejszym testowaniu była tego warta.

Tutaj możecie przeczytać o tej paletce na innym blogu.

7 komentarze:

  1. mam tę paletkę i mi ona służy - poza cieniami kremowymi, które są imho nie do użytku - powinny być zabezpieczone jakoś oddzielnie, bo wszystko się do nich sypie

    OdpowiedzUsuń
  2. cienie kremowe to porażka :) ja lubię większą pigmentację :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja myślałam że to ciekawszy produkt :) Widziałam kilka recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że jakość kiepska bo kolorki bardzo w moim stylu..

    OdpowiedzUsuń
  5. oj cieni kremowych nie lubię...kolory mają bardzo ładne, ale myślałam, że to będzie większy cud;)
    http://shpcdream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. paletka cudem nie jest, ale nie jest też okropna. Po prostu nie w moim typie :)

    OdpowiedzUsuń