Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
środa, 19 października 2011

Catrice– Mono Absolute Eye Colour

Chociaż zawsze miałam chrapkę na cienie z Catrice, to jednak za bardzo nie ufałam im. Swój pierwszy cień kupiłam z LE Enter Wonderland – Fairy Dust – i pozytywnie się zaskoczyłam. Konsystencja może nie jest typowa, jednak mam podobny cień z Inglota o podobnej konsystencji i jest naprawdę BOSKI! Potem kupiłam ‘czwóreczkę’ o której pisałam >>tutaj<< totalna porażka. Wydaje mi się, że firma zmieniła coś w swojej formule i cienie się poprawiły. Wszystkie które posiadam spisują sie na medal i wydaje mi się, że będą mi długo służyły mimo że data po otwarciu to 24 miesiące. Mhh , gdyby się zastanowić nad tym poważnie, to opakowanie jest tak nieszczelne, że kwestia otworzenia opakowania jest umowna.

DSCF5353

Postanowiłam mam zmontować malutki filmik i to w HD!! ;) taki bonusik :)

DSCF5369DSCF5376DSCF5381DSCF5385

Na koniec – cienie które posiadam produkowane sa w Niemczech i w Polsce. Te polskie można bez problemu zdepotować – jak widzicie na zdjęciu poniżej – wkładamy szpileczkę w ten mały otworek i cień sam wyskakuje w nasze rączki bez zbędnego klnięcia pod nosem. Dodam – że wytłoczka spokojnie współpracuje z paletą magnetyczną na zasadzie Inglotowskich palet. TO PLUS! Minus w depotowaniu mają cienie z Niemiec – nie mają tej magicznej dziureczki a klej też jest jakiś taki oporny !! trzeba będzie spróbować zaaplikować mu spirytusu i może pęknie cwaniaczek :)

DSCF5537

4 komentarze:

  1. Chyba się skuszę po twoim opisie na cienie z Catrice.

    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na razie mam tylko kameleona. Ale może przy przypływie gotówki... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. swietnie napigmentowane,ja jakis czas temu kupilam czworke z Catrice i cienie byly tragiczne,po nalozeniu na powieke momentalnie tracily kolor.
    glamourlovemakeup.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń