Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
sobota, 29 października 2011

Toaletka- bo moja mama..

…miała dość widoku obstrojonego parapetu. W związku z tym, że mama przywiozła mi toaletkę po ‘cioci'’ z ‘działki’ z czasów lat 80’tych – fajna zresztą i nie mam serca jej przemalowywać, zmieniam miejsce tworzenia wizerunku… uświadomiłam mamę, że musze mieć dodatkowe małe ale konkretne lusterko odpowiednio podświetlone (na które poluję od roku czy lat dwóch ). Mama przemilczała – znaczy, że zaakceptowała kolejną paczkę z przyszłym podpisem , z ewentualną dopłatą za cło ( jako totalna kosmetyczna ignorantka – wierzcie mi), i ciągle wszystkiego musze uczyć się SAMA, a mama wieku 60 lat- na które nie wygląda – zaczęła podkradać mi prostownicę :) to miłe … ps. Po przemyśleniu sprawy z lustrem walczę z mamą o montowanie dużego lustra z podświetleniem - ja chcę małe i konkretne z konkretnym podświetleniem – mama idzie na powierzchnię :/ . Powinnam mieszkać już sama, ale nie mam serca zostawić staruszków samych i nie mam serca żyć sama, i nie mieć możliwości do kogo otworzyć gęby.. mimo, że JUZ MOGĘ :/

TU BEDĘ SIĘ MALOWAĆ:

DSCF6725DSCF6727]

TU SIĘ ZAZWYCZAJ MALOWAŁAM :D :

DSCF6728

Wiecie co jest śmieszne?? Mama zaczęła mi nawet szukać ofert pracy w branży kosmetycznej :) Zimne wychowanie, wkurzające, ale trzeba doceniać :) a na sam koniec - nie jestem córeczką mamusi ani tatusia – ja po prostu umie złapać kontakt – z czego jestem dumna. taką mam nadzieję, tak myślę….

XOXO :*

Clinique– Mini 3 Step Kit

DSCF6717System Pielęgnacja 3 Kroki: Mydło, woda
i nauka.

Krok 1: Oczyszczanie
Opracowane klinicznie: tak właśnie powstaje piękna skóra. Dermatolodzy marki Clinique wierzą, że nie ma nic, co mogłoby zastąpić dokładne oczyszczenie, które zapewnia mydło.
Tracąca jędrność skóra zaczyna się łuszczyć. Nasza niewysychająca kostka i płynne formuły utrzymują lipidową barierę ochronną, pomagają przygotować skórę na złuszczające działanie oczyszczająco-rozświetlającego Clarifying Lotion. A ponieważ nasze mydła nie pozostawiają na skórze żadnego osadu, skóra nie będzie sprawiać wrażenia suchej
lub naciągniętej.

Krok 2: Złuszczanie
To siła napędowa odświeżania skóry. Opracowany przez dermatologów oczyszczająco-rozświetlający Clarifying Lotion Clinique przynosi widoczne efekty. Delikatnie usuwa łuszczący się, matowy naskórek, by odsłonić czystszą, gładszą skórę - idealnie przygotowaną na nawilżenie. Optymalizuje wymianę komórek, odkrywa naturalny blask skóry - osławioną promienność Clinique. Delikatne "mrowienie" świadczy o tym,
że Clarifying Lotion działa.

Krok 3: Nawilżanie
Nawilżona skóra nie tylko wygląda na gładszą i zdrowszą,
ale jest w stanie lepiej bronić się przed negatywnymi czynnikami zewnętrznymi, ponieważ jej bariera wilgoci jest mocniejsza. Głęboko nawilżająca emulsja lub żel (Dramatically Different Moisturizing Lotion lub Dramatically Different Moisturizing Gel) pomagają uzyskać naturalny balans nawilżenia, potrzebny zdrowej skórze (tak, nawet tłusta skóra potrzebuje nawilżenia!). Te dermatologicznie opracowane formuły zmiękczają, wygładzaja i poprawiają fakturę każdego rodzaju skóry.”

Więcej możecie przeczytać na stronie producenta >>TUTAJ <<

DSCF6719

Teraz kilka moich spostrzeżeń na temat tego zestawu.

Po pierwsze, jestem zachwycona, że firma posiada właśnie takie ‘zestawy podróżne’ - każde opakowanie zawiera 30 ml produktu. Wystarczy spokojnie na dwutygodniowe wakacje, a dodatkowo wszystko zapakowane jest zgrabną kosmetyczkę. Fajnie, nie ? Cena w Douglas’ie – 29 zł – nie ma źle, nie ? Dobra, rozważania ekonomiczne zostawię na sam koniec.

Krok 1 Żel do twarzy – skóra mieszana i tłusta- całkiem przyjemny żelik do twarzy. Skóra nie jest po nim ściągnięta, a lekko odprężona i świeża. Ale bez efektu WOW, za to efekt całkiem przyzwoity. Wolę jednak tańsze zamienniki.

Krok 2 – Tonik podobno złuszczający… ale chwila, chwila… czy tonik nie ma dopełniać oczyszczania i nie koniecznie złuszczać skórę? Pierwsze wrażenie - “Jejku, ale to śmierdzi” – alkoholem. Inci:

‘2011 Reformulation: Water, Alcohol Denat., Salicylic Acid, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel), Butylene Glycol, Glycerin, Trehelose, Sodium Hyaluronate, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, BHT, Phenoxyethanol, Benzophenone-4, Violet 2, Red 6, Orange 4’

Tak, od razu wyczułam, że alkohol i kwas salicylowy jest na pierwszym miejscu. Z tego co pamiętam, Pani dermatolog doradzała odsunięcie takich wynalazków do skóry tłustej i mieszanej – bo powodują przesuszenie – oprócz złuszczania. Ja tam nie wiem, ale Pani dermetolog czysto teoretycznie zna się na rzeczy i od dawien dawna odstawiłam alkohol salicylowy jako metodę walki z nadmiernym tłuszczem i wypryskami. Sam alkohol w tonikach toleruję, ale wtedy taki tonik używany jest zdecydowanie rzadziej niż kolega bez procent.

Efektu złuszczania też nie zauważyłam – od tego mam peelingi :) Czasami lubię dać swojej skórze porządny wycisk i tarcie :) Tonik – bez WOW – nie kupię pełnowymiarowego.

Krok 3 Nawilżanie – żel nawilżający. Też podśmierduje, ale już innym zapachem i w mniejszym stopniu niż tonik. Jestem zadowolona z efektu jaki daje ten żel. No i szybko się wchłania. Ale jestem zawiedziona jedną sprawą – kilka razy słyszałam i w dodatku przeczytałam na KWC, że żel jest tylko uzupełnieniem do zwykłego kremu nawilżającego i nie powinno się go stosować jako główny preparat nawilżający. Ale o co kaman? Nie chodziło o to, żeby mieć 3 rzeczy pod ręką i skrócić czas przeciętnej konsumentce – dlatego oczyszczanie, złuszczanie i ‘nawilżanie’ ?! Czyżby drobne kłamstewko marketingowe? Ale i tak lubię ten żel za lekkość i za to że nie czuję go na twarzy.

Rozważania ekonomiczne

W Polsce firma Clinique nie jest ‘najtańszą’ firmą. Nie wiem dlaczego, zawsze kojarzyła mi się snobistycznie i aptecznie. Ale KIT za 29 zł mnie zachęca, bo nie mam zamiaru wydawać 200-300 zł na cały zestaw, który bez testów może nie być ze mną kompatybilny.

Więc, zestaw 3 kroków możecie kupić w dwóch opcjach – taki jak mój za 29 zł ze 30 ml pojemnikami każdego produktu, lub Intro Kit Skin Type za 99 zł z mydłem 50 ml, tonikiem o pojemności 100 ml i żelem 30 ml.

Żel o pojemności 200 ml – koszt 79 zł, Tonik o pojemności 200 ml za 65 zł i 400 ml za 105 zł, żel nawilżający – 50 ml za 85 zł, 125 ml z dozownikiem za 169 zł - i tutaj znalazłam kilka fałszywych informacji , a konkretniej różnice w cenie za 100 ml produktu – 170 zł/ 100 ml ( w przypadku opakowania 50 ml) i 135,20 zł/100 ml w przypadku opakowania z dozownikiem. Serio ? Skąd te przeliczenia ?! Chyba z kosmosu…Wiem, czepiam się :) Ceny ze polskiej strony Douglasa.

Ceny na stronie Clinique – Tonik 200 ml – 12,50 USD i 400 ml – 21 USD, Żel – 50ml/13 USD, 125ml/24.50 USD. Drogerie pobierają sobie całkiem niezłe marże w Polsce ;P

Co na to JA? Polubiłam żel nawilżający i gdybym miała go kupić, to tylko i wyłącznie w małym zestawie. 30 ml za 29 zł zamiast 50 ml za 85 zł … nie potrzebuje aż tak drogiego opakowania ;)

piątek, 28 października 2011

Glitter Nails – brokatowe pazurki

Ostatnio, jeżeli chodzi o pazurki, ulubieńcami są lakiery brokatowe i holograficzne. Ale co zrobić, jeżeli takowego nie ma się pod ręką. Brokat nałożony na lakier. Potrzebne wskazówki ?

A wyszło tak:

DSCF6674DSCF6683DSCF6686DSCF6689DSCF6693DSCF6696DSCF6700

czwartek, 27 października 2011

Lakierowe zagadki

Lubicie fajne lakiery ? Fajne kolory? Na FB należę do grupy w której wystawiono zdjęcie swatchy lakierów… I nikt do końca nie wie, jaka firma ma je w swojej ofercie.

Zdjęcie zapożyczone z FB z grupy Never Too Much Sparkle!, podobno jeszcze zapożyczone z tablicy od użytkownika Llarowe… 297826_570243826711_207000095_31867053_2098451385_n

Lakiery prezentują się bosko i chętnie dostałabym je we własne ręce.

Jedne dziewczyny twierdzą, że są to lakiery australijskiej firmy Ozotic w kolorach 531, 532, 533 i 534. Poszperałam po necie i wydaje się to całkiem prawdopodobne… sprawdźcie:

>>>>Ozotic

Kolejnym ciekawym ‘kolorkiem’ jest ten – właściwie są to dwa kolorki:

ozotic-528-shade

Zdjęcie zapożyczone z MORE NAIL POLISH - polecam przeglądnięcie bloga, szczególnie galerii z Ozotic

Swatche Ozotic na Vampy Polish >> KLIK <<

Swatche Ozotic na >>ALL UP LACQUERED

Chodzą plotki, że to również lakiery z Model's Own z kolekcji Beetlejuice, albo z firmy Hard Candy znane jako Beetle, padło tez podejrzenie o firmę Orly. Póki co, to wciąż jedna wielka zagadka :)

Kolejne ciekawe zestawienie innych lakierów na blogu >> the SWATCHAHOLIC

guest-post-fashion-polish-yves-saint-laurent-wintergreen-franken-venom-toxin_05

>>>the SWATCHAHOLIC po raz drugi w innym zestawie

opi-grape-set-match-servin-up-sparkle-kleancolor-chunky-holo-black_03

A WAM jak się podobają te zestawienia? Na pewno nie nalezą do spokojnych i biurowych ‘ a la bankowa’ kolorystyka ;)

Aromaleigh w akcji

W ramach testu nowej bazy pod cienie oraz z powodu tego, że miałam ochotę przetestować wszystkie cudeńka razem z poprzedniego postu, zmalowałam taki makijaż. Jak widzicie, drobinki są niewidoczne, dopiero w świetle słonecznym lub pod mocnym światłem żarówki pokazują swoje drugie oblicze.. to lubię… i niestety, musicie mi wierzyć na słowo :)

W zimnym świetle:

DSCF6426DSCF6427DSCF6430

DSCF6431

Instrukcja:

DSCF6440

W ciepłym świetle z lampą:

DSCF6444DSCF6517

środa, 26 października 2011

Aromaleig is back to the business

W lipcu lub w sierpniu pisałam wam o zamknięciu Aromaleigh.com, ostatnio o ponownym otwarciu. Skorzystałam z tej okazji ‘wyprzedaży’ – szczególnie, że niektóre ceny pigmentów są obniżone o 50% – co daje 4 dolary za słoiczek. Dużo ? Ale warto. Dlaczego? Dlatego, że efekt jaki uzyskacie z ‘sypańcem’ za nic w świecie nie uzyskacie w ‘prasowańcu’. Może w ‘wypiekańcu’ – ale prawda jest taka, ‘wypiekańce’ zachowują się w aplikacji – w większości przypadków - tak samo jak ‘sypańce’ , więc ten argument do mnie nie przemawia. Jako wielka wielbicielka/fanka cieni do powiek nie ma przede mną takiej formy cienia z którą bym sobie nie poradziła. Zawsze znajdzie się sposób :)

Wracając do Aromaleigh z premedytacją wybierałam cienie ‘ z brokatem’ – szkoda, że edycja z Bete Noire jest niedostępna – dla mnie to był zdecydowany hit. Cienie które dostałam, są jak zwykle napigmentowane do granic obłędu, błyszczą, mrugają iskierkami. Z odpowiednią bazą – a o tym już niedługo – są nie do zdarcia. To jest to co tygryski lubią najbardziej.

DSCF6359

Cień z kolekcji ‘motylkowej’ Les Papillons – flutterby – koralowy róż z srebrno-seledynowymi mikro-drobinkami :)

DSCF6361

DSCF6364

Seria Mythos – erebos – fioletowo-grafitowy z mini iskierkami w kolorze fioletowo-niebieskim.

DSCF6366

Seria Wonderstruck - w nawiązaniu do filmu ‘Alicji w krainie czarów’ - Pass the tarts – nasycona perłowa czerwono-brązowa baza z duża ilością mikro czerwono-złoto-niebieskich iskierek.

DSCF6374DSCF6384DSCF6387DSCF6401

Zawartość -1.2 grama/ 4 dolary – po obniżce. Koszt wysyłki ( dla zakupów międzynarodowych do 40 dolarów) – 4 dolary

Taa damm i teraz będzie Bling bling !!!

Pisząc tego posta mam rozjaśniacz/dekoloryzator na sporym pasmie włosów. Mówię od razu – kupiony w Auchan, jedyny jaki był – nie polecam – koszmarne nakładanie – a na moich włosach póki co wydobył lekkie rudawe tony na bardzo ciemnym brązie :/ Konsystencja bardzo piaskowa i ciągle coś strzelało mi koło ucha:/ Jeżeli to ma być 7 tonów, to cholernie długo będę ściągać kolor na pasemka :)

Macie jakieś sugestie jeżeli chodzi o rozjaśnianie i ściąganie koloru?

DSCF6406

poniedziałek, 24 października 2011

Other Mother look

Już pisałam, że jestem wielką FANKĄ Terrego Pratchetta, kocham też nieszablonowe podejście do powieści i powiastek Neila Gaiman’a – stąd też inspiracja Koraliną. Po raz pierwszy gdy zobaczyłam tą animację, pomyślałam, że powinni nakręcić taki film. Naprawdę, wszystkie Piły i tym podobne się umywają. Jeżeli chodzi o książki Gaimana polecam ‘Księgę Cmentarną” – powieść o chłopcu żyjącym na cmentarzu, pomiędzy duszami, ściganym przez zabójcę… ‘Gwiezdny Pył” widzieliście ?! – to chyba najgrzeczniejsza książka tego autora. A już za niedługo wchodzi na rynek (film) 'Trollowy Most” napisany razem z Terrym Pratchettem :) >>Krótkie opowiadanie o Cohenie Barbarzyńcy i jego wyprawie w górzyste okolice Lancre. Przedsięwziął ją by zrealizować młodzieńcze marzenie - stoczyć zwycięską, samotną walkę z trollem<<

Trollowy Most (fragm.) ‘- Kiedy zaczynałem karierę barbarzyńskiego herosa - rzekł Cohen - każdy most miał pod spodem trolla. I człowiek nie mógł przejechać przez puszczę, tak jak my właśnie przejechaliśmy, żeby z tuzin goblinów nie próbowało odrąbać mu głowy. - Westchnął. .- Zastanawiam się czasem, co im się przytrafiło.
- Ty - stwierdził koń.
- No tak... Ale myślałem, że jeszcze trochę zostanie.’

Dzisiejszy Halloween’owy Imprezowy look pochodzi właśnie nie z ‘Trollowego Mostu’ bo ciezko byłoby mi nadrobic mase mieśniową :) Chociaż Cohen wygląda troszkę inaczej w tej książce, a z ‘Koraliny’. Other Mother – tak, na chwile starałam się nią zostać :D

oher momDSCF6273DSCF6275DSCF6280DSCF6286DSCF6288DSCF6295DSCF6299DSCF6301DSCF6303DSCF6311DSCF6317DSCF6305


DSCF5936

Zapowiedzi

zapowiedzi

W najbliższym czasie kilka faktów o:

  • Clinique- mini zestaw 3 kroków – skóra mieszana i tłusta
  • Laneige – miniaturki Basic Step – nawilżanie do skóry suchej i normalnej
  • The Etude House – miniaturki do peelingu – Rub Me Tender
  • Tołpa – Relaksujący nawilżający krem pod oczy i na powieki
  • The Etude House- Real Art Cleansing Oil (Fresh)
  • Kozmo – propolisowy balsam do ust
  • Baviphat – Paprika Pore Solution Tightening Sleeping Pack – maseczka nocna
  • The Etude House - Goodbye PoreEver – Pore Primer Stick
  • Catrice – szminka Ultimate Colour
  • Eveline – Million Calories – mascara
  • MakeUpForever – podkład HD
  • Smashbox – pogkład Light HD
  • Paleta 88 Warm PRO
  • cienie Aromaleigh i Meow Cosmetics
  • The Etude House – Proof 10 Eye Primer – podobno brat bliźniak słynnej UD Primer Potion
  • Skin Food- Good Afternoon BB Cream - Rose Lemon Tea
  • azjatyckie gadżety – coś w stylu >> TEGO << posta

oraz pazurki i przede wszystkim halloween’owe metamorfozy.

A już dzisiaj The Other Mother Look :D

niedziela, 23 października 2011

Shinodka kontra marne jesienne oświetlenie–czyli Mini Photo Studio like a Pro ;)

Nadchodzi czas, gdy strasznie się frustruję przy cykaniu fot do postów. Wieczne czekanie na światło, brak czasu, gdy to światło się pojawi i totalny brak światła jak mam dużo czasu. Tak więc od dłuższego czasu poszukiwałam jakiś informacji na temat pstrykania fotek w trybie makro. Kilka eksperymentów mi się nie udało, ale oświadczam, z wielką radością – że to, co tym razem wypróbowałam, pozwala mi na pstrykanie wyraźnych fot nawet o 2 w nocy :D Bo widzicie, prowadzenie bloga ma być przyjemnością a nie obowiązkiem, udręką i marnowaniem czasu na obróbki, dopieszczania itp. Wszystko ma iść miło, ładnie i przyjemnie. A mnie szlag trafia, kiedy siedzę nad czym godzinę i to ciągle nie wychodzi jak powinno. Ta metoda sprawdza się przy robieniu zdjęć małym przedmiotom – w moim wypadku cieniom itp. Teraz musze pokombinować przy zdjęciach twarzy :) Jakby nie było, zawsze mogę włożyć głowę w to pudło ;P

Mam więc okazję przedstawić Wam moje nowe stanowisko przyjemnej pracy :)

DSCF6087

Moje mini studio kosztowało – 0 zł :D

- Pudło po przesyłce z Gmarketu – odpowiednia wielkość, chociaż wydaje mi się, że jak przyjdzie moja nowa paleta z 88 cieniami – to się nie zmieści :)

- mini statyw – dodany do karty pamięci do starego aparatu – na allegro możecie znaleźć podobny od 2 zł/szt.

-papier śniadaniowy – rozciągnięty pomiędzy ramkami – lewa, prawa i daszek :)

-klej zwykły, taśma klejąca – dla stabilizacji i doklejenie tego i owego

- dwie kartki A4 sklejone razem, jako tło. Polecam tez zaopatrzyć się w tło czarne. Jako tło może być też użyty jakiś zbędny materiał.

- lampka – nad biurkiem – skierowana centralnie na daszek.

Brakuje mi – jednej lub dwóch lampek po bokach.

Mam - aparat z trybem makro i z możliwością ‘ręcznego’ ustawienia balansu bieli. W moim aparacie jest też opcja super makro – mogę robić zdjęcia z odległości 2 cm – niestety, wtedy opcja fotografowania z flashem odpada – wtedy potrzebuje lub mogę potrzebować dobrego doświetlenia z dodatkowych lampek bocznych. Ewentualnie zaczynam kopać w ustawieniach – o ile się nie mylę, ustawiam czas i przysłonę :) W najbliższym czasie będę sprawdzać wszystko w praktyce :D

No i kto powiedział, że pisząc bloga, nie nauczę się niczego nowego :) i w dodatku – ciągle się uczę ;) nic, wracam do pstrykania ;D

NOTD– Very Barbie Forget_me_not!

Wczoraj, przed ostatecznym położeniem się spać, postanowiłam sobie strzelić jakiś kolorek na pazurki. Pazurki są w coraz lepszej kondycji i wyglądają coraz bardziej ‘ludzko’, tak wiec zasłużyły sobie na niedzielną dawkę koloru. Początkowo miał być róż/lub czerwień z odrobiną brokatu. Jednak przeszukując kolekcje lakierową, wpadł mi do ręki ‘flejksowy’ Inglot nr 205 i Forget-Me-Not! z Catrice. Całość stanowi miks kojarzący mi się z lalką Barbie. Nie wiem czy pamiętacie, ale za moich czasów lalki Barbie były poubierane w takie kurtki, spodnie czy spódnice w kolorze ‘flejksów’ – najczęściej w wersji różowo-fioletowo-seledynowej – i ten materiał bardzo podobał się wszystkim dziewczynkom. Tak więc, zaraz po pierwszym paznokciu w całości pomyślałam – ALE BARBIOWE :)

DSCF6043DSCF6054DSCF6023DSCF6057DSCF6063DSCF6081DSCF6083