Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Catrice–LE OUT OF SPACE

Z wielką niecierpliwością czekałam na limitkę Papagena z Catrice, ale jakimś cudem została pominięta i OUT OF SPACE wskoczyło do szaf. Jestem z tego powodu zawiedziona, bo miałam dwie, trzy rzeczy na oku, na szczęście ta limitka też bardzo mnie interesowała. Jako osoba z wykształceniem z naciskiem na marketing powinnam być świadoma tego, że zdjęcia promocyjne są mocno podrasowane, ale… kto by się oparł :) Więc warzyłam do Natury i na szybko ( bo miałam dosłownie minutkę ) kupiłam parę rzeczy. Wydaje mi się, że ceny trochę podskoczyły – i to mi się raczej średnio podoba…

Zacznijmy od cieni, bo jestem osobą która ma na tym punkcie istnego hopla… Wszystko powinno się prezentować tak:

lidschatten

Jest tak: C04 Saturn-Day Nightfever, C05 Venus vs. Mars, C02 Back to Pandora

DSCF1928DSCF1902DSCF1929

Saturn-Day Nightfever – to tzw ciepła szarość – szaraczek na pierwszy rzut oka z ukrytym swoim drugim ja – złote i nienachalne drobinki. Takie szarości bardzo lubię, poza tym to kolor szalenie uniwersalny.

DSCF1938

Venus vs. Mars – W opakowaniu wygląda jak niebieskość podładowana złotem i lekko przyduszona szarością – niestety żeby na skórze było widać tak dużą wielkowymiarowość potrzebne jest dobre słońce, przy zwykłej niepogodzie, jaka ostatnio nas cały czas męczy – jest zwykłym szarakiem :/ Poza tym, nazwa totalnie mi nie pasuje – Mars i Venus kojarza mi się z kolorami takimi jak czerwień, złoto – a tutaj niebiesko-szaro- złoty…. mhhh

DSCF1941DSCF1863

Back to Pandora – to jeden z moich ulubionych odcieni niebieskiego dodatkowo podsycony srebrnymi iskierkami. Uważam, że jest to jeden z kolorów który pasuje prawie wszystkim.

DSCF1943DSCF1877

Podsumowując cienie z tej limitki – jestem zawiedziona kolorami. Sprawdzając je w sklepie bez bazy wszystkie wydawały się być bardzo podobne do siebie – szare lub niebieskie. W limitce powinna znaleźć się zamiast bazy pod makijaż – baza pod cienie oraz jakiś jasny neutralny cień. Cienie podczas nakładania pędzelkiem kruszą się i pylą, ale z drugiej strony – cieżko mi uwierzyć, że w opakowaniu jest 1 g cienia oraz to że mimo wszystko wydają się, że są mega wydajne. Ja lubię mocno nasycone kolory, dlatego mówię że trzeba używać bazy, ale bez bazy da się wyczarować również interesujący makijaż – lekko połyskujący i mocno migoczący.

Gel Eye Liner – Huston’s Favourite

Piękny granat – szkoda, że taki tępawy w malowaniu. I w ogóle nieodporny nawet na drobne potarcia palcem. Nie wiem, może ja trafiłam na taki egzemplarz, jednak mimo wszystko, mam zamiar wykorzystać go nie raz :)

DSCF1930DSCF1931s

Lakiery w ‘promo’ wyglądają tak…

lacke

a tak naprawdę w szafie wszystkie kolory ciemne wyglądają jednakowo. Ciężko uchwycić aparatem różnicę pomiędzy tymi dwoma ostatnimi z ‘promo’ czyli Beam Me Scotty! a Moonlight Express.

DSCF1916

Moonlight Express jest to na pierwszy rzut oka czarny ( lub mocny granat) z turkusowo-petrolowymi ( zna ktoś kolor typu ‘ petrol’ ) drobinkami. Wykończenie tradycyjne błyszczące.

DSCF1911DSCF1893

Beam Me Scotty! to też czarna baza z turkusowo-petrolowymi drobinkami wzbogacony o sporą garść srebrnych drobinek. Matowe wykończenie, które dużo zyskuje po pomalowaniu błyszczącym Top Coatem.

DSCF1909DSCF1896DSCF1897

7 komentarze:

  1. Ja też się obkupiłam w OOS :-). A wcześniej zupełnie mnie ta limitowanka nie interesowała... Z cieni wzięłam tylko Saturn-Day Nightfever, linery wszystkie, bo chcę używać ich jako kremowych cieni, wszystkie ciemne lakiery (są cudne!) i bazę rozświetlającą.

    OdpowiedzUsuń
  2. iekne kolory ! Mega, lubię takie bardzoooooo :) Pozdrawiam i zapraszam:) Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakieś takie bure te kolory, podoba mi się tylko ten cień Back to Pandora - obłędnie wygląda na oku

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na moje rozdanie!!!!

    http://niebieskookagigi.blogspot.com/2011/08/10-000-giveaway.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Skusiłyśmy się na te same rzeczy :) Kupię może jeszcze 2 lakiery,tylko ten najjaśniejszy mnie nie interesuje.Choc przyznam,że faktycznie matowieją po zaschnięciu i wygląda to średnio ;/
    Cienie również mnie nie zachwyciły,trochę żałuję,że się skusiłam ;/
    A linera jeszcze nie testowałam,chcoc już się zniechęcam,skoro piszesz,że nie jest zbyt trwały ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. tak wiem, buro strasznie - kosmicznie, no nie ? takie burości przydają się w kosmetyczce - ja np czasami mam takie dni, kiedy maluje sie szaro-buro albo na czarno - szczególnie w zimie.

    @ milve - szkoda że lakiery są bardzo zbliżone kolorystycznie do siebie, a ten mat nie jest zły, fajnie też wygląda z błyszczącym top coatem - wyobraź sobie np pozornego 'frencha' z błyszczącą końcówką paznokcia, lub odwrotnie - albo błyszczący stempelek :) Szkoda mi linera, bo ma rewelacyjny kolor - nie miałam okazji testować go dłużej na oku i nie wiem jak z jego wytrzymałością, ale na pewno nie jest odporny na pocieranie - no chyba ze wyjątkowo długooo schnie...

    OdpowiedzUsuń