Copyright © Monochrome
Design by Dzignine
środa, 16 marca 2011

Oczyszczanie

Moja skóra wygląda ostatnio tak, że nie potrafię na nią patrzeć. Wysyp pryszczy, bolesnych, długo dojrzewających … ewwwwwww… nieciekawie… dodatkowo skóra przesuszona, pory jak kratery, oczy podpuchnięte… jejjj.. nic tylko płakać z rozpaczy i przykrywać wszystkie lustra…. pewnego pięknego dnia pojawiło się na moim YT filmik ze subskrypcji niejakiej Michelle Phan >> http://www.youtube.com/watch?v=leoxb6KIQ58&feature=feedu <<
Ostatnio zainspirowałam się azjatycką kulturą – czytaj – oglądam koreańskie dramy , z naciskiem na koreańskie :) , przeszukuję azjatycką muzykę, no i szukam azjatyckich nowinek kosmetycznych…. jak bb cream’y , makijaże, itp itd.
Wspomniana wcześniej Michelle Phan vel RiceBunny - przedstawia w swoich vlogach ciekawe propozycje i ciekawostki z dziedziny makijażu, kosmetyki itp itd… ogolnie polecam :)
Tak więc walcząc z po-zimowym zmęczeniem skóry, postanowiłam zainwestować w buźkę na styl azjatycki ( mniej więcej ) – bo Azjatki mają taką piękną cerę.
Na zdjęciu poniżej cała moja kolekcja kremów, balsamików itp itd nocnych.
ramka_green
Najpierw oczyszczanie – i w tym momencie stosuję najczęsciej:
  • peeling - L’oreal Pure Zone - uwielbiam, nie stosuję innego peelingu myjącego poza Pure Zone - z tej serii jest jeszcze jeden – również rewelacyjny. Powiem tak, przetestowałam z 2-4 podobnych produktów i póki co, nie zapowiada się na zmianę : )
  • peeling II - przetestowany za inspiracją tej Pani , Viollet, >> http://a-wszystko-przez-ten-wizaz.blogspot.com/search/label/Dax%20Cosmetics << i po raz kolejny strzał w dziesiątkę. Uwielbiam, szczególnie jeżeli moja skóra potrzebuje porządnego tarcia – typ skóry mieszany – czyli odporny ; ) Saszetka starcza mi na ok 3 razy – z takim porządnym tarciem Puszczam oczko
  • Nivea Pure & Natural , nowość na polskim rynku. Mimo, że byłam święcie przekonana że ów produkt zawita do nas za jakieś sto lat ( o tu taka niespodzianka) , dodatkowo , przeraziłam się że zawiera alkohol – to jeden z lepszych toników na tą chwilę. A miałam ich sporo – np Pure Zona, różne toniki z Ziaji, kilka z serii anty-pryszcz z różnych form, łącznie z hydrolatami… w tym przypadku, moja skóra potrzebuje kopa – alkoholu … Uśmiech bywa Uśmiech
  • demakijaż – i tutaj przypadkiem pojawia się niejaki Cleanic – kremowa emulsja do demakijażu – kupiłam bez przekonania, no i pokochałam …. po raz kolejny dowód, że miłość przychodzi całkowicie z nienacka i jest najlepsza wtedy gdy człowiek w ogóle się jej nie spodziewa. Na KWC na wizaz.pl ktoś napisał że średnio daje sobie radę z rozpuszczaniem makijażu – czytaj – makijaż oczu… osobiście, nie poznałam jeszcze takiego osobnika, który rozpuszczałby makijaż w sekunde … chwila, no może poza olejkiem myjącym z Biochemii Urody, ale to nie ta kategoria. Wracając do tematu, emulsja nie szczypie w oczy – jak dwufazowa Ziajka w moim przypadku, świetnie sprawdza się przy mojej mieszanej skórze twarzy, ma nawet fajny skład, zużycie oscyluje na ok 2-4 waciki, zapach jest rewelacyjny, samopoczucie po użyciu – skóra nawilżona, czysta i super duper ; ) czasami powoduje drobne mglenie oczu, ale producent wyraźnie napisał że trzeba omijać szerokim łukiem woreczek spójkowy – jak zwykle się do tego nie stosuję :) Ja lubię, a wy ?
  • żel do mycia twarzy – Pure Zone z L’oreala - oczyszczanie twarzy z tłuszczu – super!!! Dołączony szczoteczko-masażer spełnia funkcję ciekawego gadżetu, ąle czy faktycznie spełnia swoją funkcję oczyszczającą ? nie wiem…nie jestem przekonana …
Zdjęcie kandydatów, poniżej…
ramka_green
Faza druga –lajerowaniem czyli nakładanie warstwowo preparatów regenerujących i odżywiających
  • maseczka – i tutaj nie mam ulubionej – kupne, domowe, nawilżające, oczyszczające, odżywiające – teraz średnio stosuję jedną codziennie, lub co drugi dzień – jak już pisałam – nie potrafię okiem optymisty spojrzeć na moją skórę twarzy…
  • serum – wklepuję przed wszystkimi cięższymi kremami – tutaj stosuję L’oreal Derma genesis na , że tak napiszę, rozprostowanie porów- Fajne, chociaż jakoś mam takei zboczenie że lubię grubo nakładać kosmetyk, a tego nakłada się wyjątkowo mało - i prawie od razu widać efekty. Serum te kupiłam z tego względu, że było w miarę tanie, miało ciekawe właściwości, było dostępne w zwykłej drogerii … ale lubię też sera z Biochemii Urody, tutaj na zdjęciu mam Serum Lemon – niestety – naturalne są fajne – ale trzeba o nie bardziej dbać (trzymać w lodówce, samemu zamieszać ) – więc dla osób o małej cierpliwości – nie polecam – mimo, że właściwości są rewelacyjne]
  • krem – przeciwzmarszczkowy ( w końcu 30 zbliża się wielkimi krokami) z Nivea Pure &Natural >>> o ile się nie mylę opisywany na blogu Nea’i z >> http://fashionedinfinland.blogspot.com/2011/03/nivea-pure-natural-day-cream.html << u mnie typ nocny przeciwzmarszczkowy – osobiście, jako samodzielny produkt raczej nie spasowałby mi, ale jako górna odżywcza i Nocna warstwa – jest fajny- mam nawet wrażenie Puszczam oczko że moja zmarszczka na czole złagodnaiła – ale, moje drogie , to pewno tylko marketing Uśmiech
  • krem 2 – nawilżający , i tutaj kandydat z Garniera – zielone opakowanie. Wcześniej stosowałam Olaya z serii różowej, z której posiadam hydro żel nawilżający… prawdę mówiąc ciągle szukam w tej kwestii ideału, a Garnier – fajnie pachnie, chociaż konsystencja dla mnie to ciągle nie to….
  • Witaminizowanie - witamina E w kaspułkach – pół kapsułki na noc do kremu nawilżającego – podobno witamina E zapycha, wiec od dzisiaj na pare dni odstawię, i sprawdzę czy wysyp moich pryszczy, to sprawką kochanej witaminy E stosowanej w stanie skoncentrowanym na powierzchnie mojej niewdzięcznej twarzy ; ) Podobno wit E to witamina młodości, podobno świetnie regeneruje.. zobaczymy Uśmiech
  • krem pod oczy – tutaj Lirene – osobiście, bez polotu, ale spełnia podstawowe funkcje. Nie jestem obiektywna, bo to mój pierwszy lub ewentualnie drugi produkt pod oczy. Póki co, działa, ale wierzę że muszę przetestować jeszcze parę produktów w okolice oczu :D
ramka_green i tzw kandydaci no name:
  • maseczka wulkaniczna z BU – nie kosztuje majątku, ma gorzki posmak ;), świetnie skóra po niej wygląda – nawet przez 2-3 dni :)
  • Under twenty – PRO! HYDRA – zapach mango, podobno z witaminą C+E, D-panthenolem itp itd… najczęściej stosuję go na wyjazdach weekendowych – b, po pierwsze musze go wykończyć, po drugie szkoda mi staruszka, szczególnie, że nie jest taki najgorszy.
  • Po wieczornym myciu ząbków i peelingu ust, nakładam sporą dawkę wazelinki na usta.. no i tutaj balsam oliwkowy z bielendy, lub zagubiony w chwili obecnej Carmex.
  • Olejek Tee Trea – na pryszcze – lepiej się sprawdza od pasty – chociaż pasta szybciej wysusza. W ogóle polecam olejki o tworzenia sowich mieszanek zapachowych , lub pielęgnacyjnych… mam taki jeden fajny skuteczny pomysł odnośnie balsamów/ olejków anty cellu.. i się sprawdza, ale trzeba poświęcić mu trochę czasu.
  • tutaj dochodzi jeszcze serum na porost rzęs z Catrice – szczypie w oczy i łzawią, aczkolwiek, rzęsy podrosły… Może nie wyglądają jak czarne firany, ale na !00% są o niebo lepsze niż były.
ramka_green
Moja kuracja dzienna jest lżejsza
Tutaj w zasadzie dochodzi tylko hydro-żel z Olaja który ubóstwiam za konsystencję, efekt nawilżenia, efekt odświeżenia… świetny jako baza pod makijaż Uśmiech
ramka_green
Na chwilę obecną walczę z buntującą się skórą, efekty są różne, ale daje sobie jeszcze 2 tygodnie, a właściwie mam nadzieję że moja skóra się dostosuję do życia w towarzystwie.


0 komentarze:

Prześlij komentarz